Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
832 posty 5387 komentarzy

Serendipity

Andy-aandy - Niezależny wędrownik po necie, czasem komentujący... ———————————————— Ekstraktem komunizmu i jego naturą, tak samo jak naturą każdego komunisty i lewaka są: nienawiść, mord, rabunek, okrucieństwo i donos

Komunistyczny pomnik Stalina, czyli sowiecki stempel na mapie Warszawy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wystarczy spojrzeć na ścianę sąsiedniej pierzei z hotelem Polonia, aby uświadomić sobie, jak ten kwadrat mógłby wyglądać. Architekt mówi, że PKiN przypomina mu gigantyczną, kamienną maczugę, którą przygwożdżono upolowaną zwierzynę.

 

 

 

 

 

 

 

Komunistyczny pomnik Stalina, czyli sowiecki stempel na mapie Warszawy

 

Podpis sowieckiego zbrodniarza i bandyty oraz agenta NKWD — tow. Bieruta na dokumencie z 1953 roku poświadcza, że "Dla uczczenia pamięci Wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących i jego wiekopomnych zasług dla Polski" — w stolicy sowietyzowanej Polski wybudowano architektoniczny koszmar. Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina stał się więc pomnikiem dla komunistycznego mordercy odpowiedzialnego za śmierć dziesiątków milionów osób, w tym milionów Polaków. Ten pomnik Stalina, w lutym 2007 roku został wpisany do rejestru zabytków — na podstawie decyzji Macieja Czeredysa, wojewódzkiego konserwatora zabytków w Warszawie.

Znany specjalista z dziedziny ochrony prawnej zabytków i dziedzictwa kultury, prof. Jan Pruszyński, ocenił tę decyzję jako chroniącą "Nie dobro, ale ‘zło kultury’". W artykule "Sowiecki stempel na mapie Warszawy" napisał on m.in.:
Nad czym się rozczulać w Pałacu Kultury? Nad poczwarnie rozdętymi renesansowymi attykami, nad socrealistycznymi żyrandolami przywiezionymi z Moskwy, nad poręczami i boazeriami z polskiego dębu, monstrualnymi kolumnadami czy ścianą restauracji wykonaną z luksferów? (...)

Kiedy pół wieku temu zwierzyłem się prof. Piotrowi Biegańskiemu - podówczas konserwatorowi zabytków Warszawy - ze swej niechęci do tego "daru", poklepał mnie po ramieniu, mówiąc: "Nie martw się, sobór na placu Saskim też rozebraliśmy". Dziś rozebrać się go nie da, gdyż nie wyrazi na to zgody wszechmocny pan konserwator, choć - jak słusznie uważa dr Kamil Zeidler, którego artykuł zamieściła niedawno "Rzeczpospolita" (1 lutego 2007) - miejsce po nim "stanowiłoby najbardziej atrakcyjną lokalizację inwestycyjną w tej części Europy i z pewnością wiele osób i innych podmiotów zyskałoby na podjęciu takiej decyzji".
Także w "Rzeczpospolitej" red. Jan Pospieszalski napisał artykuł “Symbol sowieckiej dominacji do rozbiórki”. Stwierdził w nim, że “Pałacu bronią sieroty po PRL” i jest to “zwycięstwo zza grobu sowieckiej ideologii”. Wspomniał też, iż ta “kamienna maczuga blokuje miasto”, bowiem:
Zaczopowano newralgiczny splot słoneczny metropolii. Wystarczy spojrzeć na ścianę sąsiedniej pierzei z hotelem Polonia, aby uświadomić sobie, jak ten kwadrat mógłby wyglądać. Znajomy architekt mówi, że PKiN przypomina mu gigantyczną, kamienną maczugę, którą przygwożdżono upolowaną zwierzynę.

Jakość rozwiązań urbanistycznych najlepiej weryfikuje życie. Jesteśmy właśnie świadkami trwającej ponad pięćdziesiąt lat urbanistycznej klęski. Nasze miasto nigdy nie zasymilowało narzuconego, sztucznego tworu. Do 1989 roku Warszawa nie wchłonęła PKiN jako części struktury, a dziś w warunkach tzw. wolności gospodarczej, jest jeszcze gorzej.

Paraliż decyzyjny kolejnych ekip zasiadających w ratuszu, brak wizji, przyzwolenie na prowizorkę, stworzyły pole dla cwaniactwa i szemranych interesów. W centralnym punkcie europejskiej stolicy wytworzyła się subkulturowa enklawa. Najpierw "szczęki", potem ohydne blaszaki MarcPolu, parkingi z kolczatkami odgrodzone bez ładu i składu ułożonymi krawężnikami i do tego spontanicznie powstały dworzec zamiejscowych mikrobusów. Wokół strzępy parku, alejki prowadzące donikąd i obsikane klomby pełne mieszkańców dworcowych kanałów. W to wszystko powtykane plansze z reklamami, prowizoryczne pawilony z tanim jedzeniem i wszechogarniający brud.

Po wypowiedzi Radka Sikorskiego, że pomnik Stalina należy zastąpić "warszawskim Central Parkiem" — odbywała się kolejna dyskusja o tym, czy w dalszym ciągu nad panoramą Warszawy ma dominować wybudowana w centrum stolicy komunistyczna, stalinowska budowla mająca przypominać Polakom o sowieckiej i komunistycznej dominacji w Polsce.

Tak samo jak mające przypominać o rosyjskiej dominacji: ukończona w 1836 roku Cytadela, czy mająca być widoczną ze wszystkich punktów Warszawy — olbrzymia cerkiew ukończona w 1912 roku, a rozebrana tuż po pierwsze wojnie światowej. W Przeglądzie Prawosławnym jest opis budowy tej cerkwii:

20 maja 1912 roku sobór wyświęcono. A już cztery lata później przyszła propozycja oczyszczenia polskiej ziemi ze wszystkiego, co by przypominało Rosję, między innymi z warszawskiego soboru. Ale wtedy nie zdecydowano jeszcze o jego zburzeniu. 
W roku 1920 nastroje antyrosyjskie osiągnęły szczyt. Rozgorzała dyskusja między zwolennikami zburzenia świątyni i jej zachowania. Padały argumenty o potrzebie zachowania historycznego charakteru placu, zaburzeniu komunikacyjności w tej części Warszawy. 
W 1920 roku temat soboru podjął Sejm. I chociaż oficjalnie nie zdecydował o unicestwieniu świątyni, jej los był przesądzony.

W jednym z wywiadów, mówiąc o roli architektury w kulturze, Piotr Jaroszyński powiedział: 
- Architektura jest najbardziej sugestywnym wyrazem cywilizacji. Nie bez powodu jedziemy do Rzymu czy do Aten, żeby zobaczyć choćby resztki ruin, które przemawiają do nas jako żywy znak cywilizacji zachodniej. Patrząc na Forum Romanum czy na Partenon, nie tylko zaspokajamy naszą ciekawość, my wewnętrznie się odradzamy. Ale architektura może być też potężnym narzędziem ideologii. Rozumiał to doskonale Hitler, rozumiał to Stalin. Miasta miały przygnieść ludzi, a wręcz ich połknąć. Stąd z jednej strony niszczenie śladów przeszłości, a z drugiej monstrualizm tego, co nowe, a co spycha na plan dalszy zachowane pamiątki dawnej kultury i innych czasów. Pałac jest zbyt duży, aby można było udawać, że go nie ma. Pałac można tylko rozebrać.
Budowę Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina rozpoczęto w 1953 roku, a zakończono w 1955 roku. Wspólna uchwała Rady Państwa i Rady Ministrów PRL z 7 marca 1953 roku stwierdza, że Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina został tak nazwany „Dla uczczenia pamięci Wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących i jego wiekopomnych zasług dla Polski”. 

Po 1989 roku wykuta w kamienu nazwa pałącu została zasłonięta neonem, a później metalowymi płytkami — dlatego obecnie nazwisko patrona Pałacu nie jest widoczne. Jednak idącym śladami Putramenta komunistom ten pomnik ciągle rozświetla im ich „stalinowski rozum” oraz ich „ciemnotę, nędzę wiekową:
Niech w najdalsze, najuboższe wioski
dotrze Jego pomocne słowo. 
Niech rozświetli rozum stalinowski
ciemnotę, nędze wiekową.
Rozświetlający stalinowskie rozumy pałac w stolicy, wybudowano na wzór sowieckich "7 sióstr", których budowę rozpoczęto z rozkazu Stalina w 1947 roku. Szkoda, że stalinowskie zauroczenie architekturą socrealizmu wśród niektórych kręgów ciągle trwa. Bowiem, decyzję o wpisaniu tego sowieckiego Pałacu na listę zabytków poparł szef Społecznej Rady Ochrony Dziedzictwa Kulturowego przy prezydencie Warszawy, prof. Andrzej Tomaszewski. Stwierdził on, że:
To wybitny przykład architektury socrealizmu. Nawet w dawnym Związku Radzieckim trudno znaleźć obiekty równie wysokiej klasy. We wnętrzach znajdziemy dzieła polskich artystów: malarstwo ścienne, meble projektowane m.in. przez Jana Bogusławskiego, ceramiczne żyrandole i szklane kinkiety z polskich hut. 

Czy w Polsce rzeczywiście należy chronić nawet wysokiej klasy przykłady architektury sowieckiego socrealizmu? I za jaką cenę? 

Niedawno, przeciwko rozbiórce protestował szef zarządu pałacu Lech Isakiewicz, dramaturg specjalizujący się w literaturze dziecięcej. Także wiceprezes zarządu pałacu Krzysztof Markowski, który stwierdził, że pałac „od 4 lat przynosi zyski”. Można jednak założyć, że jak dotychczas — to największe zyski osiągali z tego biznesu kolejni szefowie zarządu. 

Poza tym, kto zrobił wyliczenia, jakie zyski miałoby całe miasto z tej najbardziej wartościowej lokalizacji w centrum — gdyby tego pomnika Stalina nie było. I jakie są straty? Kto to policzy?

30.05.2008 

KOMENTARZE

  • Pomnik - przestroga!
    Dopóki stoi i straszy, to stanowi przestrogę by stare nie wróciło.
  • @all !!!
    Ten stalinowski kutas będzie rozebrany i dziwi mnie że nie wszyscy to rozumieją. No ale tak samo było z soborem na placu Piłsudskiego.

    Warszawiakom należy się multi dworzec (metro + PKP + WKD +SKM) oraz zagospodarowanie pozostałego miejsca w taki sposób aby każdy Polak był z tego dumny!!!
  • @all 2
    Acha, i nazywanie tego maczugą to obraza dla jaskiniowców.

    Stalinowski kutas i nie ma bata !
  • @loktar 22:47:12
    *
    Niestety, bolszewicko-rosyjska agentura w PRL-bis usuwa skromny Pomnik Katyński w Warszawie — i buduje nowy sobór za 80 mln…

    Jak widać, rosyjscy nadzorcy polskiej rezydentury z WSI sondują na jak wiele mogą sobie znów pozwolić w prywiślańskim kraju...

    Nasuwa się także i pytanie o to, czy sowiecko-rosyjscy towarzysze już zaprosili armię rosyjską swojego ukochanego tow. Putina z KGB do Warszawy...

    ——————
    Zob.:
    http://salski.nowyekran.pl/post/45910,bolszewicko-rosyjska-agentura-w-prl-bis-usuwa-pomnik-katynski-w-warszawie-i-buduje-nowy-sobor-za-80-mln

    *
  • pomniczek fajny, ładny punkt orientacyjny...
    W tej perspektywie klocki dookoła to sterty bloków ludzi od braku wyobraźni. Zapatrzonych tylko w kasiorę. Kudy im do stalinowskich projektów.
    Stalin w sumie nie lubił nauczycieli, bo kto ich lubi, nie lubił jaśniepanów, bo kto ich lubi.. oficerów gestapo nie lubił... był nawet taki fajny, że jak jego mordercy zamordowali, to za karę ich zamordował... sprawiedliwy pan.
    Teraz nasz polski naród patrzy na te mordy jaśniepanów w tv, z jedynie słuszną racją, ale już nie patrzy na biskupów - oni są tak nażarci i tak tłuści, że widać nie wypada się w mediach pokazywać. I chętka w narodzie wzbiera - Stalin, wróć.. .. Tak, tak, ci wszyscy co tak ochoczo patrzą na pałacyk kultury, patrzą, jak tu się nakraść. Postawić żałosne klocki. Czym wyżej tym kasiory więcej. Przenieść stolicę i skończy się panowie rabunek Polski.
  • @Andy-aandy 22:51:25 Może Rutkowski to wyjaśni...
    Bo polskie gestapo i służby na pewno nie.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej