Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
832 posty 5387 komentarzy

Serendipity

Andy-aandy - Niezależny wędrownik po necie, czasem komentujący... ———————————————— Ekstraktem komunizmu i jego naturą, tak samo jak naturą każdego komunisty i lewaka są: nienawiść, mord, rabunek, okrucieństwo i donos

Ił-62M zanim rozbił się w Kabatach, najpierw skosił skrzydłami dwa hektary lasu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Samolot... wbijał się w las, ścinając drzewa jak wielka kosiarka – najpierw czubki, potem całe drzewa. Wykosił pas długości 370 metrów i szeroki na 50 metrów. Tak napisała nie "Gazeta Polska" ani "Nasz Dziennik", lecz najnowsza "Polityka".

 

 

 

Ił-62M zanim rozbił się w Kabatach, najpierw skosił skrzydłami dwa hektary lasu

 

Mija ćwierć wieku od katastrofy w Kabatach. 9 maja 1987 roku. Z płonącymi silnikami, z przepalonymi sterami nie udało się wylądować. W rozbitym Isamolocie IŁ-62 M "Kościuszko" zginęły 183 osoby. Czarna skrzynka zapisała tragiczne pożegnanie kapitana Pawlaczyka - Cześć, giniemy...

Samolot... wbijał się w las, ścinając drzewa jak wielka kosiarka – najpierw czubki, potem całe drzewa. Wykosił pas długości 370 metrów i szeroki na 50 metrów. W końcu uderzył o ziemię...

Tak napisała nie "Gazeta Polska" ani "Nasz Dziennik", lecz najnowsza "Polityka". Jak wielka kosiarka... najpierw czubki, potem całe drzewa... 370 metrów wzdłuż i 50 metrów wszerz - to są prawie dwa hektary lasu.

Zresztą jeszcze teraz, gdy samolot podchodzi do lądowania nad Kabatami, doskonale widać te przesiekę.

Drzewa trzaskały jak zapałki, żadne z nich nie urwało skrzydła ani ogona, dopiero w zderzeniu z ziemią samolot rozbił się na kawałki.

I co wy na to, wyznawcy religii pancernej brzozy? Naprawdę wierzycie w te raporty, że jedna brzoza urwała skrzydło tupolewa? Nic was nie zastanawiają te dwa hektary skoszonego lasu? Nic wam nie daje do myślenia ta "wielka kosiarka"? Skąd w was aż tyle wiary w pancerną moc tej smoleńskiej brzozy?

Polecam też uwadze inny fragment publikacji w "Polityce".

Kilka tygodni po katastrofie w Kabatach na Okęciu awaryjnie wylądował lotowski TU 154M. Powodem były silne drgania w jednym z silników. Piloci natychmiast go wyłączyli i zawrócili z drogi do Mediolanu. Silnik wymontowano i wysłano do producenta w ZSRR. Tam w obecności ekspertów z komisji badającej katastrofę w Kabatach został rozebrany.

Wtedy okazało się, że doszło w nim do identycznej awarii jak w „Kościuszce”. Tupolewy miały te same silniki co IŁ-y 62M i tę sama wadę łożysk. Wyeliminowano ja dopiero kilka miesięcy po katastrofie w Kabatach, realizując w ten sposób jedno z zaleceń komisji.

Okazuje się, ze Rosja stała się mocarstwem dopiero dziś i teraz nic już nie można od niej uzyskać. ZSRR mocarstwem nie był, a nasi eksperci w tamtych, PRL-owskich czasach, uparli się jak jak muły i patrzyli Rosjanom cały czas na ręce podczas rozbierania silnika. I udowodnili, że nie żaden błąd pilota, tylko wada konstrukcyjna, a konkretnie za słabe łożysko. I Rosjanie ze spuszczonymi głowami musieli przyznać - nasza wina...

Żeby komisja i prokuratura, badające katastrofę smoleńską, miały chociaż ćwierć tamtej, pokabackiej woli i determinacji. Żeby obecny polski rząd miał wobec Rosji chociaż ćwierć tamtej odwagi...

 

Portret: Janusz WojciechowskiJanusz Wojciechowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości.

 

 

 

 Cytowane za wPolityce.pl  


 Discovery Historia - Katastrofa Kościuszki w Lesie Kabackim cz 4/5

[warto popatrzeć na pokazane na początku filmu — grube drzewa "skoszone" przez ten samolot]

LOT Polish Airlines Flight 5055 Crash Reportage - PL (Part 1/3)

 

 

 

KOMENTARZE

  • Jest i taka wersja?
    Tak naprawdę nie wiadomo czy IŁ-62 "Kościuszko" nie został trafiony rakietą naprowadzaną na źrodło ciepła. Prosze pamietać, że w czasie tego tragicznego lotu, nad Grudziądzem, dokładnie tam gdzie nastąpiła "awaria" trwały manewry wojsk lotniczych. Jakie reperkusje mógł przynieść fakt, że cywilny samolot pasażerski z obywatelami innych państw {w tym USA} na pokładzie został zestrzelony przez wojsko?? Czy taka informacja mogła wtedy w ogóle ujrzeć światło dzienne??Samolot podchodził do lądowania płonąc z wielką smugą dymu na ogonie, tak charakterystyczną dla trafionego samolotu. To oczywiście s.f. bo nasze ówczesne, komunistyczne władze i komisje bardzo szybko wyjasniły przyczyne katastrofy. Tym bardziej, ze wiedzieli bardzo dobrze co było przyczyną katastrofy IŁ-62 "Kopernik" siedem lat wcześniej... I jeszcze jedno. W internecie jest mnóstwo materiałów filmowych z tej katastrofy. Kiedy oglada sie te sceny, ma sie nieodparte wrażenie, że to się już gdzieś widziało. Swoista retrospekcja. Chodzi mi tutaj o fragmenty samolotu takie jak silniki, podwozie, rozrzucone czarne skrzynki i...las. Wszytsko prawie identyczne jak w katastrofie smoleńskiej. Zadam prowokacyjne pytanie: czy służby specjalne mogły wykorzystać materiały filmowe z katastrofy w lesie kabackim do... wyreżyserowania MIEJSCA katastrofy Tu-154 w lasku smoleńskim? Jedna z hipotez mówi, że "nasz" Tu-154 rozbił sie w zupełnie innym miejscu...ale to chyba niemożliwe, zbyt duża doza s.f, prawda?
  • @Kula Lis 62 19:47:55
    Alleluja i do przodu i lej peło PO-lszewika !
    Jeżeli tego nie zrobimy to szybciej czy później polszewiskie bydło
    wbije nam bagnet w plecy !
  • Autor
    To są giętkie tyczki - a nie gruba niska brzoza.
    Nawet widać, że łamały się przy ziemi (zdjęcie: prawa strona przy ludziach).

    Kuriozalnym jest wyciąganie wniosków typu: "skoro tam kosił to w Smoleńsku też by skosił."
    Zadam może inne pytanie:

    Ile elementów wspólnych mają te dwie katastrofy ze sobą ?

    Odpowiem - 0 (zero)

    W Kabatach piloci wiedzieli od dłuższego czasu że się rozbiją, drzewa były cienkie i wysokie, teren był płaski, piloci widzieli ziemie itd. itp.

    Czy to takie trudne do pojęcia ?

    Wyznawcom teorii, że samolot kosi grube drzewa można zaproponować żeby zapakowali się do drugiego Tupolewa i odbyli lot monitorowany i kontrolowany na czele z Macierewiczem (oczywiście na własną odpowiedzialność) - lot koszący brzozę o średnicy 40cm. Na miejscu można zamontować szybką kamerę, żeby było widać w bardzo zwolnionym tempie co się dzieje ze skrzydłem. Skoro są tacy pewni jak samolot się zachowa w takim zderzeniu to na pewno wsiądą. Prawda ?
  • spece od wciskania kitu ,nie muszą się dziś wcale wysilać,
    robią to za nich zparszawiałe media ,
  • @noman 21:18:30
    Drzewa w Kabatach nie były "cienkie i wysokie", więc proszę autorytarnym tonem nie wygłaszać PIERDOŁÓW.
    Również brzoza, nie była "gruba i niska", a w ogóle nie wiadomo, czy została skoszona skrzydłem Tupolewa.
  • @noman 21:18:30
    Spytam znowu. Jaka przyczyna nie pozwala tuskowi ujawnić zawartości ATM i zdjęć przysłanych z USA ? Dlaczego nie zezwolił Badenowi obserwować sekcje? Dlaczego nagradza za mataczenie śledztwa? Wniosek może być tylko jeden!
  • Ruskie drzewa to nie polskie
    Ruskie gniotsa i nie łamiotsa.
  • @noman 21:18:30
    Kosił drzewa a nie jedno drzewo pajacu!!!!
  • @jaDOCENT 22:01:46
    Powtarzam - durniu zdurniały - wsiądź razem z Macierewiczem do Tupolewa i koś 40 centymetrowe brzozy - głupcze :)
  • @pocztax 21:39:09
    Oczywiście, zgadzam się, że śledztwo, badanie przyczyn to kpina.
  • Dla tych co nie pojmują podstaw fizyki
    proponuję proste doświadczenie. Fakir kładzie się na łożu z setek gwoździ. Proponuję usiąść na jednym. Największe wątpliwości maja ci, co im na fizykę było pod górkę.
  • @noman 21:18:30
    Nie wiem czy te zdjęcia były już na NE, ale całkowicie moim zdaniem obalają mit brzozy http://englishrussia.com/2011/11/04/the-lucky-tu-154/
  • @Zawisza = Fuckir... 22:29:20
    Zmień sobie nicka na fakir - albo lepiej na fuckir, bo pier... lisz

    "Największe wątpliwości maja ci, co im na fizykę było pod górkę."

    W fizyce istnieje coś takiego jak logika - tobie wychodzi, że gwóźdź jest złamany nawet nie przez deskę a przez ciało człowieka/fakira/zawiszy=fuckira....
  • @noman 22:09:42
    "koś 40 centymetrowe brzozy - głupcze :)"

    O "mądry" się znalazł - już jesteś na kursie i ścieżce. Brzoza była jedna. A po-tem pół beczki... na 5m...
  • @Zawisza 22:29:20
    "proponuję proste doświadczenie"

    Ja również pro-PO-nuję proste doświadczenie - głowa zawiszy=fuckira kontra lecący gwóźdź... niezbyt szybko...
  • @"Zawisza"
    Czy sugerujecie, Towarzyszu, że strzała jest tak samo niebezpieczna z boku drzewca jak na szpicy grotu?
  • @Mustrum 01:07:51
    O ile nie bardziej - w końcu fizykę miał z górki za... ogórki.
  • @Autor
    Czy nikt nie może POjąć takiego prostego (prostackiego) faktu, że ruska brzoza to pancerna brzoza, natomiast pół hektara kabackiego, bukowego lasu to znaczy tyle co łan zboża.

    A teraz na poważnie:

    noman 21:18:30


    Ciekawe jest to dlaczego zawsze gdy pojawia się temat kwestionujący oficjalne tezy dochodzenia "katastrofy" smoleńskiej pojawiają się takie nicki jak "noman"?
    W związku z tezami nomana zawartymi w jego komentarzu z godz. 21:18:30 mam tylko jedno pytanie:

    CZY NOMAN BYŁY KIEDYKOLWIEK W LESIE KABACKIM I WIDZIAŁ TE "CIENKIE" DRZEWA?

    W tym pytaniu jest zawarta odpowiedź po co noman zabrał swój głos w tej sprawie udowadniając, że czarne to jest białe.

    Pozdrawiam.
  • @noman 21:18:30
    Co do dowodów że brzozka to patyk dla TU to szkoda gadać,
    przed Smoleńskim wylądował jakis TU 20..-coś pod Moskwą w lesie...
    i se zobacz... toże wykosił 200-300 m lasu , skrzydła całe, załoga z obrażeniami przeżyła, kadłub złamany w dwóch miejscach...
    No dobra ale załużmy że urwał to szkrzydło... ? tylko wtedy problem jest taki że pomiędzy 1-2 s powinien już kikutem szurać po ziemi i się zwalić bo traci nośność (bo urwał niby skrzydło i idzie w przechył, no bo miał zrobić niby beczkę....)
    wspomnę tylko że przeciążenie pionowe według raportu podczas styczności z niby brzuską wynosiło 0.88 czyli spadał lekko....
    poczytaj raporcik...po kumaj...i nie opowiadaj pierdoł
    generalnie żeby taką beczke zrobił po urwaniu skrzydła...to w feralny odzcinek lotu musiał by wejść z przeciazeniem pionowym 1.6-2 ...
    tyle że wtedy aby w brzuske przycelowac na wys 6m. to by musiał wylecieć z podziemnego tunelu przed brzózką, bo inaczej to by miną ją górą,
    bo przeciażenia narastają i zanikają powoli... wkońcu ten klamot 80 ton ważył.... i skokowo nic nie może przyrosnąc ani zmaleć, poza jednym przpadkiem... jakby jakie bąbki były, ale to inna bajka...i jak widać prawdopodobnie bardzo realna.....
  • @noman 22:09:42
    Ty nawet durniem nie jesteś, bo na takie miano trzeba zasłużyć!! Człowiek
    nawet głupi zrozumie, że jest różnica pomiędzy jedną 40 cm brzozą a 370 metrowym pasem drzew jakie skosił IŁ. Tylko "zaciekłe bydle" tego nie zrozumie.
  • @noman 22:09:42
    I nie wiem bydlaku co ma Macierewicz do tego, chyba że tam stał i "robił" za tą brzozę (albo pod tą brzozę).
  • Renegaci nie zwyciężą z patriotami
    * * *
    Renegaci nie zwyciężą z patriotami

    (...)
    Pytanie: A czy istnieje jakieś realne zagrożenie, że ci – jak pan pisał – renegaci przemalowani na patriotów zwyciężą nad tymi patriotami gorącymi, których widzimy na ulicach, w coraz prężniejszych strukturach obywatelskich, w tych wszystkich inicjatywach oddolnych, marszach pamięci, spotkaniach poświęconych Żołnierzom Wyklętym etc.

    B. Wildstein: Nie wierzę w to, że renegaci zwyciężą. Ale trzeba sobie zdać sprawę, że żyjemy w świecie wojny kulturowej. W Europie wygrała ją strona lewicowo-liberalna. Czyli taka, która redukuje człowieka do bycia „tu i teraz”, do rozumianego atomistycznie indywidualizmu. Walczy z wszelkimi tożsamościami. W tym sensie polskość jest jakąś anomalią, nie mieści się w owej dominującej europejskiej ideologii, i z nią będzie toczona walka, zwłaszcza, że dodatkowo polskość ma również mocny komponent religijności. Trzeba zdać sobie sprawę, że te napięcia nie skończą się w ciągu roku czy dwóch, ale będą dawały się nam we znaki przez długi czas.

    ————
    Cytowane za: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/wildstein-renegaci-nie-zwycieza-z-patriotami
    *
  • @normal 08:55:27
    napisał:
    "załużmy że urwał to szkrzydło"

    Jak na razie to możemy się założyć, że tow. "normal" ukończył jaką gminną szkołę partyjną dla zdrajców z PZPR... A może nawet i moskiewską...

    Bo w polskiej — by się dowiedział, czegoś więcej na temat prawidłowej pisowni słowa "załużmy"... [sic]

    *
  • @normal 08:55:27
    I jak dziecku z przedszkola dodam, że skrzydło kosząc 370 metrowy pas drzew na swojej długości trafia czasami na kilka drzew jednocześnie. No ale do tego trzeba mieć umysł bardziej rozwinięty niż dziecko z przedszkola!!!
  • aby skrzydło znalazało się tam, gdzie go znaleźli Rosjanie — to TU-154M musiałby lecieć na wysokośc 26 m.
    *
    Na tej ilustaracji pokazano, że aby skrzydło znalazało się tam — gdzie go znaleźli Rosjanie twierdzący, że odpadło ono po zderzeniu z tą brzozą — to TU-154M musiałby lecieć na wysokości około 85 stóp (dokładnie 25.908 m).

    Jak widać, ta rosyjska brzoza była nie tylko pancerno-tytanowa — lecz także i nieco nadmiernie wyrośnięta... Pewnie sowieci przywieźli sobie taką zmutowaną brzozę aż z Czarnobyla...


    http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/9b/53/9b5308be10e4aa308286d8b2e753f790.jpg


    Można to znleźć w notce "Amerykański portal — prof. Binienda to 'powszechnie szanowany ekspert', 'często pracuje dla NASA'", http://salski.nowyekran.pl/post/61067,amerykanski-portal-prof-binienda-to-powszechnie-szanowany-ekspert-czesto-pracuje-dla-nasa
    *
  • @Zawisza 22:29:20
    Imbecylu powtórnie do szkoły powszechnej po nauki a nie pisać bzdury oszuście i pospolity złodzieju na forum i blogu.
  • @Andy-aandy 09:46:31
    Przy tej prędkości (pędzie) wystarczyła by jedna większa część skrzydła (a są tam części po kilkaset kg) by poważnie uszkodzić a nawet ściąć takie drzewo. I po co tu bić jeszcze pianę?
  • @Andy-aandy 09:24:40
    Wildstein wie co mówi, bo to co on tu wyłożył to kwintesencja masońskiej idei świata bez narodów.

    Pozdrawiam.
  • @Andy-aandy 09:46:31
    I chyba nie muszę dodawać, że sam to możesz sprawdzić. Weź siekierę (1-1,5kg) i uderz płaską jej stroną w drzewo. A potem zrób to samo ostrzem siekiery. Czy mam dalej to wyjaśniać?
  • @jaDOCENT 10:12:39
    napisał:
    "Czy mam dalej to wyjaśniać?"
    *

    Mnie chcesz to wyjaśniać??? Daj sobiu spokój!!!

    To znaczy, że nic nie rozumiesz z mojego komentarza przy powyższej ilustracji oraz nie czytałeś notki o prof. Biniendze — w której jak wół jest napisane:

    "Jednak, jak czytamy w artykule, według prof. Biniendy uderzenie w brzozę nie mogło spowodować uszkodzenia o skali wystarczająco dużej, by tym tłumaczyć uderzenie w ziemię:

    Model komputerowy prof. Biniendy pokazuje, że skrzydło powinno odciąć szczyt drzewa "niczym nóż". Kolizja powinna spowodować relatywnie małe uszkodzenia skrzydła - niewystarczające, by poważnie zaburzyć zdolność wznoszenia i spowodować obrócenie się samolotu.
    * * *

    Można to znaleźć w notce "Amerykański portal — prof. Binienda to 'powszechnie szanowany ekspert', 'często pracuje dla NASA'",

    http://salski.nowyekran.pl/post/61067,amerykanski-portal-prof-binienda-to-powszechnie-szanowany-ekspert-czesto-pracuje-dla-nasa
    *
  • @Andy-aandy 10:21:40
    Oczywiście, że nie. Ja jedynie sugeruję jakimi argumentami powinno się posługiwać z tymi zakłamanymi ścierwami.
    Serdecznie pozdrawiam!!!!
  • @AdNovum 09:56:37
    napisał:
    "Wildstein wie co mówi, bo to co on tu wyłożył to kwintesencja masońskiej idei świata bez narodów."
    *

    Z tego wynika, że masoni — bo to robi przecież Wildstein — walczą z tymi, dla których "polskość to nienormalność"... Przeczytaj sobie jeszcze raz tę wypowiedź Wildsteina...

    Wildstein m.in. mówi:

    B. Wildstein: Nie wierzę w to, że renegaci zwyciężą. Ale trzeba sobie zdać sprawę, że żyjemy w świecie wojny kulturowej. W Europie wygrała ją strona lewicowo-liberalna. Czyli taka, która redukuje człowieka do bycia „tu i teraz”, do rozumianego atomistycznie indywidualizmu. Walczy z wszelkimi tożsamościami. W tym sensie polskość jest jakąś anomalią, nie mieści się w owej dominującej europejskiej ideologii, i z nią będzie toczona walka, zwłaszcza, że dodatkowo polskość ma również mocny komponent religijności. Trzeba zdać sobie sprawę, że te napięcia nie skończą się w ciągu roku czy dwóch, ale będą dawały się nam we znaki przez długi czas.

    *
  • @Kula Lis 62 09:47:56, Jasiek
    Zgodnie z zasadą, "nikt nam nie wmówi, że białe jest białe" oraz powszechnie uznawaną zasadą "tylko zwolennicy PiS i twórcy teorii spiskowych są atakowani" Wasze słowa są prawie nominacją profesorską dla mnie. Płynie z nich miłość bliźniego i moc argumentów. Ale skoro użyli tyle "argumentów" mój przykład do nich trafił, tylko myślowo nie mogą go przyjąć.

    Zastanawia mnie, czy zwolennicy teorii pancernego skrzydła Macierewicza widzieli kiedyś konstrukcję skrzydła, zastanawiali się jakie siły ta konstrukcja przenosi, również w czasie lotu? Twierdzenie o tym, że by część skrzydła spadła tam gdzie spadła wymaga lotu na wysokości 26 metrów obala się dziecinnie prosto. Skrzydło przerwało brzozę, więc nie ma dowodu, że brzoza przerwała skrzydło. Ostatecznego urwania skrzydła dokonała siła nośności. Stąd pancerne skrzydło urwało się trochę za brzozą. Elementy mogące przerywać Brzozę to krawędź natarcia, która w kontakcie z drzewem pryska jak bańka mydlana. Uszkadzały ją drobne gałązki, dalej mamy blaszki, które pogięły się jak kartki papieru i podwójny w tym miejscu dźwigar, który rzeczywiście przejął całe obciążenia wynikające z przerywania, nie przecinania drzewa w kierunku gdzie drzewo stawia największy opór, czyli w poprzek włókien.

    Po fiasku teorii Macierewicza o "bez temperaturowym" wybuchu w kabinie pasażerskiej (zwłoki nie noszą śladów oddziaływania temperatury) w którą nikt poza PiS i twórcami teorii spiskowych nie uwierzył, na razie nie ma innego wyjaśnienia. Świadczy to również o "klasie" ekspertów Macierewicza. Jak można głosić teorię wybuchu w tak ważnej sprawie bez sprawdzenia, czy wszystkie poszlaki to potwierdzają?
  • @t-rex 10:47:12
    Wiatr łamie i wyrywa drzewa, a samolot może nawet odbić się od drzewa, nieprawdaż?
  • @Andy-aandy 10:30:00
    Przeczytałem tą wypowiedź bardzo dokładnie i stąd właśnie taki mój komentarz do niej.
    Cytuję: "B.Wildstein: Nie wierzę w to, że renegaci zwyciężą." - w dalszej części wypowiedzi Wildstein omawia kwestię na czym polega masońska idea nowego porządku, który oni chcą wprowadzić. Jednocześnie poza tą "wiarą" B.Wildstein nie przedstawia żadnych dowodów na to, że ona się spełni.
    A przecież wiadomo, że nic nie stoi w miejscu i nadal oni metodą faktów dokonanych właśnie uniemożliwiają odrodzenie się idei narodowej.
    Proszę zwrócić uwagę na to, że obecnie patriotyzm i poczucie odrębności narodowej jest najbardziej zwalczanym i wyśmiewanym zabobonem.
    Oczywiście wiara, a szczególnie wiara katolicka oraz rodzina również jest jednym z głównych celów ataku w z ich "wstecznością".
    Generalnie chodzi im o ukształtowanie nie społeczeństwa tylko bezwolnego stada baranów, którymi będzie można manipulować i wykorzystywać w realizacji osiągnięcia określonych "wyższych" celów, które w innym przypadku nie byłyby osiągalne.

    Pozdrawiam.
  • @jaDOCENT 10:50:27
    prawdaż.

    Pozdrawiaż:)))))
  • Czy rządowi eksperci są zastraszeni?
    *
    Czy rządowi eksperci są zastraszeni?

    Jak ustaliła „Gazeta Polska”, metoda badawcza, którą zastosował w symulacji katastrofy Tu-154 prof. Wiesław Binienda, jest znana i stosowana w Polsce, m.in. na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, gdzie konsultantem jest dr inż. Maciej Lasek – szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Metod symulacyjnych nie zastosowano jednak w badaniu katastrofy smoleńskiej. Dlaczego?

    Maciej Lasek w latach 1992–2002, pracując w Instytucie Lotnictwa, zajmował się problemami aerodynamiki i mechaniki lotu, a w roku 2002 uzyskał w Wojskowej Akademii Technicznej stopień doktora nauk technicznych w zakresie dynamiki lotu. Metoda badawcza symulacji na pewno jest mu dobrze znana.

    Zastanawiający jest fakt, że wśród ponad 80 naukowców którzy utworzyli grupę niezależnych ekspertów i chcą doprowadzić do przeprowadzenia w Polsce badań dających odpowiedź naukową, co się stało 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, nie ma żadnego profesora z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, np. znanego wybitnego naukowca, prof. dr. hab. inż. Zdobysława Goraja. Nie ma też w tej grupie nikogo z Wydziału Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej. A więc zabrakło ekspertów, którzy mają najbardziej nowoczesną i profesjonalną wiedzę oraz możliwości w dziedzinie badań katastrof lotniczych. Czyżby najlepsi krajowi profesjonaliści, w tym rządowi eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, bali się symulacji katastrofy Tu-154M 101?

    Symulacje to elementarz

    Zdaniem niezależnych ekspertów lotniczych, symulacje to elementarz w badaniu katastrof samolotowych. Pozwalają one odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu. Prof. Wiesław Binienda powiedział, że na Zachodzie po każdej katastrofie lotniczej robi się symulacje komputerowe, i to wielokrotnie. Mogę podać przykład symulacji katastrofy wahadłowca Columbia, przy badaniu której pracowałem jako ekspert. Wielu naukowców NASA zakładało początkowo, że zderzenie kawałka materiału izolacyjnego ze skrzydłem Columbii można zignorować, że nic się nie stało. A potem okazało się, że powstała ogromna wyrwa, która spowodowała katastrofę wahadłowca. A więc bywa tak, że nawet dobrzy naukowcy, jeżeli polegają na intuicji, a nie na doświadczeniu czy eksperymencie numerycznym, popełniają błędy.

    Zademonstrowaliśmy wtedy, że można zasymulować tę sytuację. I taką metodologię zastosowałem w tym wypadku [katastrofy smoleńskiej – red.] – powiedział prof. Binienda w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
    (...)

    ———————
    Całość: http://niezalezna.pl/28033-czy-rzadowi-eksperci-sa-zastraszeni

    *
  • @t-rex 10:47:12
    W przykładzie chodzi o punktowe, skupione oddziaływanie sił, jakie miało miejsce w przypadku Tupolewa. Musimy pamiętać o prawie fizyki, jeśli przedmiot A działa na przedmiot B to i przedmiot B działa na przedmiot A. Tak samo jak destrukcji podlega drzewo tak samo podlega jej skrzydło. Krawędź natarcia i blachy z których zbudowana jest dalsza część skrzydła nie stanowią większego oporu dla drzewa. Są zdjęcia pokazujące, że nawet niewielkie gałęzie poważnie uszkadzają krawędź natarcia. Zaś co dzieje się przy bocznym uderzeniu samochodu w niewielkie nawet drzewo wiemy z wielu wypadków. To jest żaden opór. I z tym chyba możemy się zgodzić.

    Problem jest tylko jeden, czy podwójny dźwigar po przerwaniu 40 cm brzozy w poprzek włókien, kierunek włókien ma ogromne znaczenie, jest jeszcze w stanie i jak długo przenieść obciążenia wynikające z noszenia wzbijającego się w górę samolotu. Tupolew ważył ponad 80 T przy 200 m2 powierzchni nośnej skrzydeł. To są ogromne obciążenia i moim zdaniem to właśnie te obciążenia dokonały ostatecznej destrukcji skrzydła. I właśnie to, że skrzydło ułamał właśnie moment od sił nośności wyjaśnia paradoks Belindy.

    Moim skromnym zdaniem wysnutym na podstawie fiaska teorii "bez-temperaturowej eksplozji" eksperta z Australii, Macierewicz dobiera ludzi którzy bardzo chcą udowodnić teorię "pancernego skrzydła", na tyle mocno, że pomijają inne bardziej oczywiste wyjaśnienia.

    Ostatnio pokazywali w Galileo, że kilkunastocentymetrowe drzewo zatrzymuje z powodzeniem lecący pocisk. Drewno to naprawdę mocny materiał.
  • @Zawisza 11:09:31
    Blachy stanowią jedynie zewnętrzne poszycie skrzydła. Natomiast wewnątrz
    skrzydła znajduje się wiele różnych części i urządzeń. No ale jak ktoś nie chce prawdy to nie "zajrzy" do środka.
  • @jaDOCENT 11:17:11
    1. Na jakiej wysokości uderzył w pancerną ruską brzozę samolot?
    2. Czy na tej wysokości na jakiej samolot zderzył się z pancernym ruskim drzewem jest możliwe jego odwrócenie się o 180 stopni tak aby wylądował do góry podwoziem?
    3. W jakiej odległości od pancerza brzozy znaleziono szczątki samolotu?

    Pozdrawiam.
  • - Wzdłuż całego płata, od kadłuba poczynając, po sam koniec, jest tzw. dźwigar — belka ze stali chromowo-molibdenowej
    Poniższ jest dla odmóżdżonych propagandzistów broniących postsowieckich kanalii!
    *
    "samolot uderzył w żelbetowy słup energetyczny. Również i w tym przypadku słup został ścięty, a na skrzydle pozostały jedynie wgniecenia i zarysowania."
    *

    (...)
    - Wzdłuż całego płata, od kadłuba poczynając, po sam koniec, jest tzw. dźwigar, na którym oparte są żeberka i do nich przynitowane jest poszycie pracujące. Ten dźwigar to belka ze stali chromowo-molibdenowej. To stal o najwyższej wytrzymałości. Nie jestem do końca przekonany, czy taka brzoza dałaby radę konstrukcji Tu-154M.
    (...)


    Skrzydło podczas lotu pracuje, trzyma cały samolot. Wręcz niemożliwością jest, by tak łatwo uległo zniszczeniu podczas kontaktu z drzewem - mówi pilot. Jak zaznacza, praktyka dowodzi, że w starciu z przeszkodami skrzydła samolotów nie są bez szans i znane są przypadki takich kolizji.

    W latach 90. odnotowano w Siłach Powietrznych dwa przypadki, w których samoloty transportowe An-26 ścinały skrzydłem słupy oświetleniowe i energetyczne. Tak było na lotnisku w Szymanach podczas podejścia w warunkach dużego zachmurzenia. - Wielki drewniany słup oświetleniowy płyty został wówczas ścięty jak zapałka, a na krawędzi natarcia skrzydła zostało tylko lekkie wgłębienie - zaznacza pilot.

    Do podobnego incydentu doszło w Katowicach - Mierzęcicach. Tam samolot został podprowadzony za bardzo na lewo od pasa startowego. Kiedy kontroler nakazał pilotowi wykonanie mocnej korekty lotu w prawo, samolot uderzył w żelbetowy słup energetyczny. Również i w tym przypadku słup został ścięty, a na skrzydle pozostały jedynie wgniecenia i zarysowania.

    ———————
    Cytaty za: Marcin Austyn "Dlaczego skrzydło nie wytrzymało?",
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20110921&id=po25.txt

    *
  • pilot F-22 wykonał zadanie nawet nie zdając sobie sprawy że w czasie lotu przeleciał przez drzewo i nic....
    *
    Major Gordon zapytany czy samolot jest bezpieczny do latania odpowiedział " nie czuję się na siłach aby odpowiadać na to pytanie. Obecnie nie czuję się komfortowo latając F-22..

    Dla zobrazowania swojej opowieści Gordon wspomina o pilocie F-22 który wykonał całe zadanie nawet nie zdając sobie sprawy że w czasie lotu uderzył o drzewo.Tak dobrze przeczytaliście. Uderzył o drzewo. I nic?

    Widać nie byla to pancerna brzoza. Facet supersonikiem przeleciał przez drzewo i nic.

    ———————
    Cytat za: http://nathanel.nowyekran.pl/post/61396,f-22-raptor-czyli-mamy-problem
    *
  • @AdNovum 11:30:38
    Większość tego typu samolotów posiada zbiorniki paliwa w skrzydłach. Także znajdują się tam potężne siłowniki hydrauliczne do sterowania klapami skrzydłowymi itd. I co, to wszystko wisi na blachach?
  • @Zawisza 11:09:31
    Tyle, że NIKT tutaj, ani w zespole AM, nie twierdzi, że zderzenie z brzozą (zakładając, że faktycznie miało miejsce) nie uszkodziłoby skrzydła Tu-154.

    Tylko skoro brzoza się złamała, to oznacza, że po ewentualnym kontakcie skrzydło poleciało dalej - uszkodzone, bo uszkodzone - ale w jednym kawałku. I żadna fizycznie możliwa siła aerodynamiczna w tamtym momencie nie mogła spowodować jego oderwania i jednoczesnego cofnięcia się w kierunku przeciwnym do kierunku lotu o sto paręnascie metrów (tam, gdzie było znalezione).

    Reasumując więc (maksymalna łopatologia):
    1) Jeżeli Betula loricata zaatakowała skrzydło Tupolewa, to nie mogło się ono w tamtej chwili odłamać (bo zgodnie z zasadami fizyki musiało leciec dalej, żeby się ona złamała).
    2) Jeżeli przeleciało dalej, to nawet jeżeli się odłamało to nie mogło dolecieć do miejsca, w którym było znalezione.

    ALE

    To i tak jest psu spod ogona wyjęta dyskusja, bo większość danych wskazuje, że skrzydło się z brzozą NIE spotkało.
  • @jaDOCENT 11:52:52
    A ile ton paliwa zabiera taki samolot? I co, tyle ton wisi sobie swobodnie przy samolocie? Nie potrzebuje silnego zawieszenia, które wytrzymywałoby przeciążenia przy silnych turbulencjach i prędkościach dużo większych niż przy podchodzeniu do lądowania? Nie jestem specjalistą w zakresie lotnictwa
    ale trochę orientuję się w fizyce, więc tych kilku bencwałów sprzedających tu kit niech się przeniesie na strony tych POpaprańców, bo ci im uwierzą tak jak w cuda Doncia.
  • @jaDOCENT 11:17:11
    Tak, są tam elementy dodatkowe bez znaczenia dla parametrów wytrzymałości skrzydła.
    http://home.comcast.net/~fotoszop/pwpimages/Skrzydlo2.jpg
    Tu masz rysunek skrzydła z zaznaczonym podwójnym dźwigarem. Dźwigar to odlew z metali lekkich z konstrukcyjnego punktu widzenia działający jak kratownica. W mojej ocenie krawędź natarcia nie zrobiła większej szkody brzozie. Całe obciążenia wynikające z przerywania drzewa przeniósł dźwigar. Dźwigar ma pewną wysokość stąd nie było to cięcie a oddziaływanie na siebie dwóch płaskich powierzchni. Co znakomicie zwiększa opory. Sama brzoza nie zniszczyła tych dźwigarów, co potwierdza wyliczenie Belindy miejsca upadku wynikającego z rzutu poziomego. Jednak w takim miejscu osłabienia konstrukcji pojawiają się zwiększone naprężenia i najprawdopodobniej te naprężenia doprowadziły do ułamania skrzydła.
    Nie chcę się tu wyrażać, jak "eksperci Macierewicza" ale dla mnie teorie "pancernej brzozy" i "pancernego skrzydła" są równie wiarygodne.
  • @jaDOCENT 11:52:52
    Nie odpowiedział Pan DOCENT na moje 3 pytania.

    Pozdrawiam.
  • @Zawisza 12:05:31
    No i ile to waży? Masę należy pomnożyć przez prędkość i wyjdzie pęd, czyli potocznie mówiąc siła uderzenia w drzewo.
  • @Zawisza 12:05:31
    I tu tym bencwałom należy jeszcze dodać by przeprowadzili proste doświadczenie, jakie przeprowadza się na lekcjach fizyki w szkole podstawowej. A mianowicie dwie takie same butelki szklane z których jedną uderza się w drugą będącą w spoczynku. Bo niektórym brakuje wiedzy na poziomie podstawowym.
  • @Zawisza 11:09:31
    to powiedzmy sobie tak,

    czemu w kabatach został wykoszony cały las,
    a nie jedno drzewo w tym lesie ?
  • @interesariusz z PL 12:31:51
    Pisałem o tym już powyżej!

    @noman 22:09:42
    Ty nawet durniem nie jesteś, bo na takie miano trzeba zasłużyć!! Człowiek
    nawet głupi zrozumie, że jest różnica pomiędzy jedną 40 cm brzozą a 370 metrowym pasem drzew jakie skosił IŁ. Tylko "zaciekłe bydle" tego nie zrozumie.
    @normal 08:55:27
    I jak dziecku z przedszkola dodam, że skrzydło kosząc 370 metrowy pas drzew na swojej długości trafia czasami na kilka drzew jednocześnie. No ale do tego trzeba mieć umysł bardziej rozwinięty niż dziecko z przedszkola!!!
  • @lehu 23:58:31
    Rożnica taka że ten zjechał z pasa startowego. Inna prędkość, dużo mniejsza a skrzydło uszkodzone przez "krzaki". Posłużę się stylem zwolenników zamachu. Trzeba być debilem lub agentem by porównując Tupolewa ze Smoleńska z tym ze zdjęć nie dostrzec różnic.
  • @Zawisza 12:05:31
    Umiesz tępaku zawisza policzyć kratownicę? powiedz mi jakimi to metodami się robi?
  • Obudzono agentów-śpiochów – wywiad z prof. Andrzejem Zybertowiczem
    *
    - W funkcjonowaniu tajnych służb, szczególnie o wieloletniej tradycji, a służby Rosji mają tradycje nie tylko sowieckie, ale jeszcze carskiej Ochrany, istnieje taki typ agentury, jak agenci-śpiochy. Trzyma się ich w rezerwie na jakąś bardzo ważną sytuację. Duża ilość i silny rezonans głosów prorosyjskich obecnych w polskich mediach po katastrofie smoleńskiej sprawia wrażenie – mówię to jako obserwator bez dostępu do danych kontrwywiadu – jakby śpiochy zostały obudzone – z prof. Andrzejem Zybertowiczem, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa państwa rozmawiaKrzysztof Świątek.
    (...)

    - Zatrzymajmy się przy tym ostatnim. W jednym z wywiadów mówił Pan o agentach wpływu, którzy podważają zdolność danego kraju do prawidłowego diagnozowania swoich interesów, np. starając się ośmieszać tych polityków, którzy jasno definiują interes państwa. Czy agenci rosyjscy wpływają w Polsce na media i w jakim zakresie? Czy możemy wskazać przykłady?

    - Poza agentami wpływu, czyli ludźmi, którzy są szkoleni i opłacani przez obce państwo, by w przestrzeni komunikacyjnej innego kraju rozsiewać korzystne informacje i interpretacje, zawsze istnieją też użyteczni idioci. Bez dostępu do danych kontrwywiadu nie sposób odróżnić jednych od drugich. Gdy oglądałem w telewizji wystąpienie komisji ministra Jerzego Millera, która rzeczowo obalała nieuprawnione tezy raportu MAK, a potem w studiu TVP Info dwóch rzekomych ekspertów szukało dziury w całym, atakując raport komisji Millera, to miałem wrażenie, że przełączono mnie na jakiś kanał telewizji Moskwa. Polski analityk może wskazywać przyczyny katastrofy po naszej stronie; poznawczo jest to zasadne. Ale – gdy pozostaje się w zgodzie z faktami – nie można jednostronnie krytykować ustaleń komisji Millera nie dostrzegając żadnych słabości raportu MAK.

    - Jak duży może być zakres aktywności rosyjskich agentów wpływu w Polsce?

    - Gdyby w Polsce działały niezależne i sprawne ośrodki badania dyskursu publicznego, to można by przeanalizować, które z tysięcy wypowiedzi na temat przyczyn katastrofy były wypowiedziami nie tylko ewidentnie stronniczymi, manipulacyjnymi, ale także świadomymi dezinformacjami. Problem nie polega na tym, że jakaś część ekspertów, posługujących się polskim językiem, w mediach bezmyślnie przytacza rosyjskie argumenty. Problem w tym, że kolejne media i osoby bezmyślnie je powielają i wzmacniają. Mam wrażenie, że tak otwartego forsowania rosyjskiego interesu, jak stało się to po 10 kwietnia 2010 roku, w polskiej przestrzeni medialnej nie było przez ostatnie 20 lat. Nasuwa to pewną hipotezę. W funkcjonowaniu tajnych służb, szczególnie o wieloletniej tradycji, a służby Rosji mają tradycje nie tylko sowieckie, ale jeszcze carskiej Ochrany, istnieje taki typ agentury, jak agenci-śpiochy. Śpiochy trzyma się latami, a niekiedy nigdy nie „odmraża”. Trzyma się ich w rezerwie na jakąś bardzo ważną sytuację. Duża ilość i silny rezonans głosów prorosyjskich obecnych w polskich mediach po katastrofie smoleńskiej sprawia wrażenie – mówię to jako obserwator bez dostępu do danych kontrwywiadu – jakby śpiochy zostały obudzone. Gdyby tak było, powstaje pytanie: cóż tak nadzwyczajnego z punktu widzenia Rosji się wydarzyło, że obudzono śpiochy? Choćby z tego powodu hipotezę zamachu warto poważnie rozważyć. Bo jeśli nie było zamachu, to dlaczego uruchomiono by nadzwyczajne środki w przestrzeni komunikacji masowej? Nie twierdzę, że doszło do zamachu; tego nie wiem. Wiem za to, że dyskurs publiczny w Polsce ma liczne przejawy niesuwerenności, a ważne sprawy nie są dyskutowane proporcjonalnie do ich rangi.

    ------------------------
    Za: Tygodnik Solidarnosc (" Zybertowicz: Obudzono agentów-śpiochów"), http://www.bibula.com/?p=37834

    *
  • Są nieporównywalne
    Krytyka porównania tych katastrof nie oznacza, że jestem zwolennikiem wersji MAK/KBWL. Przeciwnie, jestem pewien, że był zamach, jednak jestem zwierzęciem technicznym i nie mogę zgodzić się z „humanistycznymi” absurdami.
    Tu-154M, masa w momencie wypadku ok. 80 ton, „lądował” z prędkością 270 km/h.
    Ił-62M, masa w momencie wypadku ok. 150 ton, „lądował” z prędkością 470 km/h.
    Energia uderzenia Iła była ok. 6 razy większa. W wyniku uderzenia samolotu o drzewa i ziemię nastąpiła całkowita dezintegracja jego konstrukcji.
    To zdanie jest nieprawdziwe, - konfabulacja nie poparta żadnymi dowodami: „Drzewa trzaskały jak zapałki, żadne z nich nie urwało skrzydła ani ogona, dopiero w zderzeniu z ziemią samolot rozbił się na kawałki”
    Jest zrozumiałe dla osób mających pojęcie o lotnictwie, Mechanice i Wytrzymałości Materiałów, że rozlatywał się miarę kolejnych uderzeń o drzewa i to na nich tracił energię ruchu, więc nawet nie wiadomo, która część i w jakim stopniu zintegrowana z innymi, pierwsza dotknęła gruntu. Przy tak wielkiej energii, kolejne drzewa mogła łamać też część już oderwana od całości, - wielotonowe kawałki!
    Nie istnieje tutaj czynnik porównawczy z wnioskowaniem, że coś co wystąpiło w jednej katastrofie, pozwala kategorycznie stwierdzić - jak powinno być w innej. Dotyczy to WSZYSTKICH katastrof, każda jest specyficzna. Np. dodajmy do powyższych, crash A330 w Trypolisie 12 maja 2010. Rozbił się tuż przed pasem w warunkach podobnych do naszego w Smoleńsku, - w konfiguracji do lądowania, przy małej prędkości, z resztą paliwa, ale - nie było żadnego lasu, a zostało z niego mniej niż z Tu154.
    Zdjęcie pobojowiska od góry, są filmy i wiele zdjęć.
    http://airflightdisaster.com/wp-content/uploads/2011/03/afriq.jpg
  • @Rexturbo 21:27:34
    dobry tekst, i fajna fota, patrze i patrzę i co ? ano skrzydła głowne całe, bo ? , bo to najmocniejsza część samolotu, i na dodatek w środku samolotu... więc ? .... więc najmniej narażone na udeżenie pierwsze.... i dlatego ta część w swej środkowej części zostaje na ogół cała....
    a w Smoleńsku ? skrzydła główne rozerwane w środku.....
    co od razy nasuneło skojarzenie że ktoś bąbką pomógł.....
    i zgadzam się że katastrofy trudno porównuwać....ze sobą
  • @Zawisza 10:32:07
    "Ostatecznego urwania skrzydła dokonała siła nośności. Stąd pancerne skrzydło urwało się trochę za brzozą. "
    i miało być tak fajnie... tyle że, aby malejąca siła nie równowagi (7 ton razy 11 metrów) ... mogła przekręcić samolot o 90 stopni to potrzeba na to aż 3 sekund (w raporcie samolot robi obrót o 90 stopni w 1.7 sek. (ale jaja)).. no i tera przyjmijmy twoją teorie że skrzydło urwało sie póżnie.j.. ile póżniej....2 s później na przykład... to ile zostało czasu na obrót o 90 stopni 80 tonowej kupy złomu o rozpietosci skrzydeł 39 metrów.. no ile może 0.01 s ?
    bo jak tyle zostało to tylko bąbka gibnąć mogła aby w takim czasie tego dokonać... i tak se @Zawisza w "kolano strzelił"
    oszacuj moment bezwładnosci, policz opór boczny skrzydeł , przyłuż zadną malejąca siłę momentu obrotu i policz.... i nie pitol.....
    bo jak na razie mylisz 80 tonowy samolot z 1 kg modelem latającym...co nim szybko gibnąć można...
  • @Zawisza 12:05:31
    napisał:
    "dla mnie teorie "pancernej brzozy" i "pancernego skrzydła" są równie wiarygodne.'

    Dopiero co przytoczyłem opinię prof. Andrzeja Zybertowicza o pobudzonej do życia sowiecko-rosyjskiej agenturze!

    I tutaj mamy takiego agenta — albo zsowietyzownego idiotę — który udaje, że nie wie tego — że skrzydła samolotów niekoniecznie muszą być "pancerne"... Lecz muszą być tak skonstruowne, by były zdolne do przetrwania nawet i olbrzymich obciążeń.

    Dla takich idiotów powtórzę, z moich poprzednich komentarzy:

    (...)
    - Wzdłuż całego płata, od kadłuba poczynając, po sam koniec, jest tzw. dźwigar, na którym oparte są żeberka i do nich przynitowane jest poszycie pracujące. Ten dźwigar to belka ze stali chromowo-molibdenowej. To stal o najwyższej wytrzymałości.
    (...)
    * * *

    Dla zobrazowania swojej opowieści Gordon wspomina o pilocie F-22 który wykonał całe zadanie nawet nie zdając sobie sprawy że w czasie lotu uderzył o drzewo.Tak dobrze przeczytaliście. Uderzył o drzewo. I nic?

    Widać nie byla to pancerna brzoza. Facet supersonikiem przeleciał przez drzewo i nic.
    * * *
  • @normal 23:13:26
    To nie są skrzydła, to część ogonowa - stateczniki. Skrzydła poszły w drobny mak. Właśnie dlatego, podałem to jako dowód nie porównywalności katastrof.
  • @jaDOCENT 12:44:22
    rzeczywiście, to jak dziecko zapytam, a co z drzewkami w otoczeniu tej brzozy ?
  • @Andy-aandy 23:42:49
    Już ci (nie powiem że dla takich idiotów) Rexturbo powiedział każda katastrofa jest inna. Ty chcesz porównywać skrzydła samolotu myśliwskiego z samolotem transportowym. Spróbuj wykonać akrobacje samolotem transportowym takie jak myśliwskim. Na litość boską, trochę myślenia technicznego a nie wyzwisk. Już mieliśmy przykład próby wykonywania takich manewrów radzieckim odpowiednikiem Concorde na pokazach pod Paryżem. Samolot nagle się rozpadł, i nikt nawet bomby nie podłożył, dziwne, co?.
    Więc nie porównuj skrzydła myśliwca ze skrzydłem samolotu transportowego.
    Inna sprawa momenty bezwładności o czym pisze normal. Tu można się zastanowić. Skrzydło łamiące się bardzo szybko traci nośność, z pewną dozą błędu można uznać, że tej części skrzydła za brzozą już nie ma. Jak mówię, nie mam możliwości przeprowadzenia symulacji. Teoria pancernego skrzydła jest równie prawdopodobna co pancernej brzozy.
    Na pewno teoria Macierewicza beztemperaturowego wybuchu w kabinie pasażerskiej warta jest funta kłaków. Wiadomo, że w kabinie pasażerskiej nie nastąpił żaden wybuch, bo nie było śladów ładunku wybuchowego na przedmiotach ani oparzeń na ciałach ofiar. Jeśli moja teoria łamania skrzydła siłami nośności zostaje obalona przez normala, to identycznie obalona zostaje teoria Macierewicza o wybuchu w skrzydle. Również samolot nie mógł się obrócić. Tak więc 2 lata pracy Macierewicza można wyrzucić do kosza (jeśli patrząc na to ile już idiotycznych teoryjek ten człowiek ogłosił (choćby sztuczna mgła) nie nazwiemy tego mąceniem) , Moja teorię wtedy można również wyrzucić. Wtedy pozostaje pytanie, co spowodowało katastrofę?

    Samolot spadający na gęsty las zupełnie inaczej zachowuje się, niż w przypadku spotkania pojedynczego drzewa. Las działa hamująco, samolot na nim osiada, stąd mój przykład fakira. W końcu rzeczywiście konstrukcja samolotu i tak ulega rozkawałkowaniu, co miało miejsce w Lesie Kabackim. Tam nie ma tak dużych elementów, jak pod Smoleńskiem. Zaś zwolenników pancernego skrzydła Macierewicza trzeba zapytać, czy nie, to pora opatentować samoloty służące do wycinania lasów? Ileż pracy drwali można by zaoszczędzić?
  • @Zawisza 00:23:06
    napisał:
    "Więc nie porównuj skrzydła myśliwca ze skrzydłem samolotu transportowego"

    Czyżby skrzydła samolotu pasażerskiego — a więc samolotu znacznie większego i o znacznie większej masie startowej — niż samolotów myśliwskich — miały być znacznie mniej odporne?

    I nie posiadały wspomnianego już powyżej — dźwigara — czyli belki ze stali chromowo-molibdenowej utrzymującej całą konstrukcję?

    Przestańcie się ośmieszać.
    Dopiero co pisaliście, że nie wolno porównywać żadnych katastrof lotniczych — a tu, ni stąd ni zowąd, mamy o katastrofie sowieckiego Concorde (Tu-144) w Paryżu. jest to smolot, którego plany w całości sowieccy szpiedzy ukradli Francuzom...

    *
  • @Zawisza 00:23:06
    "Na pewno teoria Macierewicza beztemperaturowego wybuchu w kabinie pasażerskiej warta jest funta kłaków" Akurat taką opinie to wyraziłbym o raporcie Milera... z tym że oni za to wzieli ciażką kase..
    i to zobowiazuje chociażby...

    "Ty chcesz porównywać skrzydła samolotu myśliwskiego z samolotem transportowym, "
    ja też bym porównał, bo myśliwiec waży do 30 ton a ten TU do 100 ton, i dłuższa rozpietość skrzydeł stwarza dużo większe MOMENTY GNĄCE tegoż skrzydła, niż skrzydła dwa razy krótrze dla lżejszego myśliwca, jak byś nie wiedział co to założenia projektowe.... chociażby.....i tą odporność na gięcie nie daje jedna podłużnica z czegoś tam mocnege.. tylko aż trzy podłużnice, okratowane i niestety ustawione (pracujące normalnie) w proilu nie kożystnym
    normalnie dźwigały 7-12 ton ale dokłada sie coś takiego jak : WSPÓŁCZYNNIK BESPIECZEŃSTA" można bidnie przyjąć 4, np. dla mostów przyjmuje sie 10 (słowniw dziesieć), wiec ten fragment skrzyła może się najwcześniej złamać przy 30-40 tonach w profilu nie kożystnym.... ale w kożystnym to nawet wytrzyma ze 100 ton...
    a ta brzyska (belka stropowa zamocowana z jednej strony (kożeń)) to jak wytrzyma 10 ton to juz jest super brzuzka....
    i właśnie to taki nie zamierzony przez konstruktorów płat powstał co i drzewo utnie.....

    "Samolot spadający na gęsty las zupełnie inaczej zachowuje się, niż w przypadku spotkania pojedynczego drzewa"
    Lepszego bełkotu nie czytałem.... przeszkoda to przeszkoda...
    Jak byś napisał że 3 tonowa awionetka zachowuje się inaczej niż 100 tonowy TU ze spotaniu z drzewem... to miało by to sens....


    "Jeśli moja teoria łamania skrzydła siłami nośności zostaje obalona przez normala, to identycznie obalona zostaje teoria Macierewicza o wybuchu w skrzydle..."
    jeśli sul jest biała to również słodka....? poza tym to nie są terie Maciereicza tylko niezalężnych elspertów...

    "Jak mówię, nie mam możliwości przeprowadzenia symulacji."
    Akurat symulacje lotu robi się bez problemu....
    i z nich wynika że jakby to skrzydło stracił, to po 1 s lotu szurał by kikutem o ziemie i od razu by sie zwalił...
    Bo w feralny odcinek lotu wchodzi z lekkim spadaniem 0.88... i tracać skrzyło i nośnść, bo się miał obracać.. idzie w górę... (ale jaja) tego nawet liczyć nie trzeba....
    Ale policzyłem z jaką nośnościa (przyśpieszeniem pionowym) musiał by wejść w ten odcinek lotu i zrobić tą niby beczką.. otóż.. to nośnośc musiała by być większa od 1.5... ale to oznacza że przed brzuską cały czas przyśpieszał by do góry i miną by ja z góry... bo taki parametr potrzebuje czasy aby osiągnąć zadaną wartość,, a przez ten czas oddziaływał by wznoszaco na samolot, więc aby z takim parametrem wznoszenia był by w stanie przycelować w brzózke na wysokosci 6 metrów to by musiał wylecieć z podziemnego tunelu prze brzuską...... tak więc nie porównuj ZMylera z Macierewiczem.. ten drugi do czegoś doszedł ... ten pierwszy wszystko zciemnia i ogłosi że dynamika Newtona w "Polsze" nie obowiazuje.... "Kurica nie ptica Polsza nie zgranica"
  • @normal 23:26:35
    "w raporcie samolot robi obrót o 90 stopni w 1.7 sek."

    Nie, pomyliłeś się. Patrz Rap. wersja ang. str. 70, wykres Roll - obrócił się o kąt 65 st. w czasie ok. 2,7 s.

    Coś do przestudiowania - szybka beczka autorotacyjna (w przeciwieństwie do znacznie powolniejszej - sterowanej), jako rezultat uderzenia skrzydłem o przeszkodę (słup energetyczny i drzewo) - dwie katastrofy:

    B737 Coventry
    http://www.aaib.gov.uk/cms_resources/1-1996%207T-VEE.pdf
    http://www.aaib.gov.uk/cms_resources/1-1996%207T-VEE%20Append.pdf

    Iskra
    http://www.eskadra.net/biblioteka/spuznionewyprowadzenieznurkowania.pdf
  • @Zawisza 09.05.2012 12:05:31
    Stanowisko p. Biniendy w kwestii zasadniczej jest błędne. Odrobił tylko pierwszą część z całości zadania, a całość obejmuje 3 czynniki - wpływ samego uderzenia, działanie na osłabioną konstrukcję sił aerodynamicznych oraz wpływ drgań wywołanych uderzeniem - pokazanych na wykresach przyspieszeń.
    Obliczył tylko, że skrzydło nie odpadło w momencie uderzenia o brzozę. Tymczasem realia były takie; najpierw padła brzoza, a za chwile skrzydło i p. Binienda też wie to doskonale. Wie to każdy mechanik, który uczył się kilka lat specjalistycznych przedmiotów na Politechnice, a później przez kilkanaście/kilkadziesiąt lat rozwiązywał praktyczne problemy wytrzymałościowe.
    P. B. przezornie nie opublikował żadnych danych, - zwłaszcza przyjętych obciążeń, pozwalających sprawdzić jego obliczenia. To, co opublikowano, jest tylko materiałem propagandowym na użytek polityczny.
    Szacunkowe obliczenia wytrzymałościowe przedstawiłem w Salonie 24 w notce "Tu154 kontra drewno brzozowe", oceniłem siłę uderzenia na ok. 185000 N (18,85 Ton). Założyłem, że czas łamania brzozy był ok. 0.005 s. Binienda podał ten czas w prezentacji audiowizualnej jako 0,01 s, czyli jeszcze gorzej dla skrzydła. Bo z moich obliczeń wynika równorzędność uderzenia o skrzydło z prędkością 77 m/s np. kuli stalowej o masie 12 kg, a z czasu Biniendy byłaby to kula o masie 24 kg.
    Każdy specjalista już czuje, że takiego uderzenia skrzydło raczej nie mogło przetrwać. Uważając ww. podejście za prawidłowe, powołam się na opinię p. Szuladzińskiego adekwatną to podobnych sytuacji: „Uproszczona analiza pozwala nam na początku projektu zorientować się, co jest mniej, a co bardziej ważne. To jest właśnie istota sztuki inżynierskiej.”

    Zresztą, p. Szuladziński, dzisiaj zaangażowany (kontekst polityczny okazał się ważniejszy od naukowej rzetelności) po stronie p. Biniendy, w listopadzie zeszłego roku pokazał, jak p. Binienda manipulował z osłabianiem brzozy. Nie musiał tego robić, bo ta brzoza jest naprawdę słaba, co widać nawet z uproszczonych obliczeń, ale chyba chodziło o to, aby skrzydło wyszło jeszcze bardziej pancerne.
    „Jeden z popularnych chwytów użytych w tej symulacji to byla tzw. erozja. Polega na tym, że element, którego wytrzymałość jest przekroczona, zostaje usunięty z modelu. Trzeba być jednak ostrożnym, bo pękniecie i zniknięcie to są dwie różne sprawy. Jeśli znikające elementy są małe, to na ogół nie szkodzi. Niestety, elementy brzozy w miejscu zderzenia wyglądały raczej jak patyczki, nie jak kostki. Ich erozja powodowała znikanie kontaktu między brzozą a samolotem.”
    Oraz
    „Także odnoszę wrażenie, że rozdzielczość w rejonie kontaktu z drzewem była nie wystarczająca;
    strefa uderzenia powinna być dużo gęściej posiatkowana, zwłaszcza w pionie drzewa, niż rejony odległe.”
    „Przełom brzozy w modelu powinien być podobny do obserwowanego. Symulacja natomiast sugeruje ścięcie, podczas kiedy inne dane wykazują przełom zgięciowy”

    Powiedział też:
    „Jeśli nie jest dostępna żadna dokumentacja, to wyniki pracy powinny być widziane tak, jak na to zasługują: jako jeden z dwudziestu różnych rezultatów, które mogą być otrzymane z LS-DYNA.”

    Jest rzeczą dziwną, że środowisko PiS zwalcza inicjatywę szefa PAN - prof. Kleibera - badań katastrofy przez niezależnych naukowców ekspertów. Przecież to by przecięło spory w tych ściśle naukowych tematach. Jest to dziedzina, w której obrzucanie się obelgami jest czystym idiotyzmem - bo to wszystko MOŻNA OBLICZYĆ i wykazać, kto ma rację.
  • @Rexturbo 23:58:05 —>>> Wzdłuż całego płata est tzw. dźwigar — belka ze stali chromowo-molibdenowej
    - Wzdłuż całego płata, od kadłuba poczynając, po sam koniec, jest tzw. dźwigar — belka ze stali chromowo-molibdenowej

    Poniższe jest dla odmóżdżonych propagandzistów broniących postsowieckich kanalii!
    *
    "samolot uderzył w żelbetowy słup energetyczny. Również i w tym przypadku słup został ścięty, a na skrzydle pozostały jedynie wgniecenia i zarysowania."
    *

    (...)
    - Wzdłuż całego płata, od kadłuba poczynając, po sam koniec, jest tzw. dźwigar, na którym oparte są żeberka i do nich przynitowane jest poszycie pracujące. Ten dźwigar to belka ze stali chromowo-molibdenowej. To stal o najwyższej wytrzymałości. Nie jestem do końca przekonany, czy taka brzoza dałaby radę konstrukcji Tu-154M.
    (...)


    Skrzydło podczas lotu pracuje, trzyma cały samolot. Wręcz niemożliwością jest, by tak łatwo uległo zniszczeniu podczas kontaktu z drzewem - mówi pilot. Jak zaznacza, praktyka dowodzi, że w starciu z przeszkodami skrzydła samolotów nie są bez szans i znane są przypadki takich kolizji.

    W latach 90. odnotowano w Siłach Powietrznych dwa przypadki, w których samoloty transportowe An-26 ścinały skrzydłem słupy oświetleniowe i energetyczne. Tak było na lotnisku w Szymanach podczas podejścia w warunkach dużego zachmurzenia. - Wielki drewniany słup oświetleniowy płyty został wówczas ścięty jak zapałka, a na krawędzi natarcia skrzydła zostało tylko lekkie wgłębienie - zaznacza pilot.

    Do podobnego incydentu doszło w Katowicach - Mierzęcicach. Tam samolot został podprowadzony za bardzo na lewo od pasa startowego. Kiedy kontroler nakazał pilotowi wykonanie mocnej korekty lotu w prawo, samolot uderzył w żelbetowy słup energetyczny. Również i w tym przypadku słup został ścięty, a na skrzydle pozostały jedynie wgniecenia i zarysowania.

    ———————
    Cytaty za: Marcin Austyn "Dlaczego skrzydło nie wytrzymało?",
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20110921&id=po25.txt

    *
  • Nie ma sensu twierdzenie, że po kolizji, która uszkodziła jedną trzecią skrzydła, samolot był zdolny wznieść się o 100 stóp
    *
    "Było coraz więcej i więcej pytań, i nikt nie prowadził właściwego śledztwa" - mówi. "Powiedziałem: może to jest czas bym zobaczył, czy ja nie mogę czegoś zrobić."

    Wpływ uderzenia w drzewo stał się głównym celem badania. W oczach prof. Biniendy nie miało sensu twierdzenie, że po kolizji, która uszkodziła jedną trzecią skrzydła, samolot był zdolny wznieść się o 100 stóp zanim uderzył w ziemię, co stwierdzili rosyjscy śledczy. Pozbawiony wznoszenia i "momentum", samolot powinien spaść jak kamień.

    Cleveland.com dodaje, że prof. Binienda specjalizuje się w mechanice pęknięć ("fracture mechanics"), czyli dziedzinie, która bada jak i dlaczego materiały łamią się pod wpływem różnych sił. Skupia się zwłaszcza na metalach lekkich - aluminium, tytanie i polimerach, używanych w lotnictwie i kosmonautyce. Często pracuje dla NASA i producentów silników do samolotów odrzutowych. Konstrukcje samolotowe nie są więc mu obce:

    Dla zbadania wpływu zderzenie z drzewem, prof. Binienda stworzył model komputerowy, używając do tego celu programu zwanego LS-DYNA. On oraz inni inżynierowie używają LS-DYNA rutynowo do symulowania złożonych pęknięć w sytuacji zmieniających się gwałtownie warunków, takich jak ta z katastrofa Columbii, gdy fragment szybko lecącej pianki ochronnej uderzył w skrzydło promu, śmiertelnie uszkadzając wahadłowiec.

    Mając LS-DYNA i informacje z raportów dotyczących katastrofy, Binienda mógł włożyć [do programu] dane dotyczące siły, gęstości i innych właściwości skrzydła i drzewa. To pozwoliło komputerowi na oszacowanie wpływu różnych sił i stworzenie realistycznej animacji 3D, opisującej - sekunda po sekundzie - co się stało.

    Nawet wówczas gdy Binienda celowo "niedoważał" siłę skrzydła i "nadważał" siłę drzewa, symulacja wciąż wskazywała, że skrzydło ścinało drzewo, samo doznając jedynie niewielkich uszkodzeń. Uderzenie w drzewo nie mogło złamać skrzydła, pokazywał jego model. Coś jeszcze musiało złamać skrzydło, i coś jeszcze musiało ściąć szczyt drzewa.
    Symulacje Biniendy pokazują także, na podstawie tego, gdzie wylądowało skrzydło, że złamanie musiało nastąpić wyżej i bliżej pasa w stosunku do miejsca położenia drzewa.
    * * *

    Ilustracja pokazuje, iż żeby oderwana część skrzydła spadła tam, gdzie ją "znaleźli" Rosjanie — to samolot musiłby uderzyć w pancerną brzozę na wysokości około 21 m. oraz 70 m. dalej niż znajdowała się brzoza,

    Ta zmutowana — pancerna i wyrośnięta niczym dąb — brzoza z Czernobyla, czyli jeden z podstwowych dowodów rzeczowych, została przez rosyjskich oszustów ścięta natychmist po katastrofie! [sic]


    http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/9b/53/9b5308be10e4aa308286d8b2e753f790.jpg
  • Krajowi specjaliści nie chcą podejmować badań, które zbliżyłyby nas do prawdy, ani nawet wypowiadać się, dlaczego ich nie chcą
    *
    Czy rządowi eksperci są zastraszeni?

    Jak ustaliła „Gazeta Polska”, metoda badawcza, którą zastosował w symulacji katastrofy Tu-154 prof. Wiesław Binienda, jest znana i stosowana w Polsce, m.in. na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, gdzie konsultantem jest dr inż. Maciej Lasek – szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Metod symulacyjnych nie zastosowano jednak w badaniu katastrofy smoleńskiej. Dlaczego?

    Maciej Lasek w latach 1992–2002, pracując w Instytucie Lotnictwa, zajmował się problemami aerodynamiki i mechaniki lotu, a w roku 2002 uzyskał w Wojskowej Akademii Technicznej stopień doktora nauk technicznych w zakresie dynamiki lotu. Metoda badawcza symulacji na pewno jest mu dobrze znana.

    Zastanawiający jest fakt, że wśród ponad 80 naukowców którzy utworzyli grupę niezależnych ekspertów i chcą doprowadzić do przeprowadzenia w Polsce badań dających odpowiedź naukową, co się stało 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, nie ma żadnego profesora z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, np. znanego wybitnego naukowca, prof. dr. hab. inż. Zdobysława Goraja. Nie ma też w tej grupie nikogo z Wydziału Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej. A więc zabrakło ekspertów, którzy mają najbardziej nowoczesną i profesjonalną wiedzę oraz możliwości w dziedzinie badań katastrof lotniczych. Czyżby najlepsi krajowi profesjonaliści, w tym rządowi eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, bali się symulacji katastrofy Tu-154M 101?

    Symulacje to elementarz

    Zdaniem niezależnych ekspertów lotniczych, symulacje to elementarz w badaniu katastrof samolotowych. Pozwalają one odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu. Prof. Wiesław Binienda powiedział, że na Zachodzie po każdej katastrofie lotniczej robi się symulacje komputerowe, i to wielokrotnie. Mogę podać przykład symulacji katastrofy wahadłowca Columbia, przy badaniu której pracowałem jako ekspert. Wielu naukowców NASA zakładało początkowo, że zderzenie kawałka materiału izolacyjnego ze skrzydłem Columbii można zignorować, że nic się nie stało. A potem okazało się, że powstała ogromna wyrwa, która spowodowała katastrofę wahadłowca. A więc bywa tak, że nawet dobrzy naukowcy, jeżeli polegają na intuicji, a nie na doświadczeniu czy eksperymencie numerycznym, popełniają błędy. Zademonstrowaliśmy wtedy, że można zasymulować tę sytuację. I taką metodologię zastosowałem w tym wypadku [katastrofy smoleńskiej – red.] – powiedział prof. Binienda w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

    Także ekspert lotniczy, do którego dotarła „GP”, dr inż. Stefan Bramski, wieloletni pracownik naukowy Instytutu Lotnictwa, specjalista od płatowców, podkreśla ogromne znaczenie symulacji w odtworzeniu torów lotu samolotu lub torów balistycznych elementów samolotu, który uległ destrukcji w czasie lotu w powietrzu.

    W przypadku katastrofy smoleńskiej symulacja wskazałaby, co się stało z konstrukcją samolotu – czy rozpadł się, uderzając o ziemię, czy też wcześniej, na określonej wysokości, i jaka to była wysokość. Wskazałyby to tory lotu każdej z części, odtworzone na podstawie rozmieszczenia na miejscu katastrofy wszystkich sfotografowanych fragmentów samolotu. Symulacja dałaby też odpowiedź, co było po destrukcji – dlaczego ogon samolotu leży tyłem do kierunku lotu i wyprzedza segment kabiny pasażerskiej, który w konstrukcji był przed nim. Oczywiście dostęp fizyczny do części wraku umożliwiłby badania jeszcze bardziej precyzyjne.

    Na zerwanych łączach technologicznych, takich jak połączenie kadłuba z tylną częścią samolotu, już nie symulacja, ale nawet proste obliczenia wytrzymałościowe zerwanych sworzni, jak mówi dr inż. Stefan Bramski, umożliwiają określenie poziomu ciśnienia w kadłubie samolotu, które zapoczątkowało destrukcję. Jednak takiego obliczenia nie wykonała ani komisja Millera, ani biegli prokuratury wojskowej.
    (...)

    Rząd Tuska zablokował symulacje?

    Skoro nie ma zgody rządu Donalda Tuska i polskiej prokuratury na powołanie komisji międzynarodowej, dojście do prawdy o przebiegu katastrofy jest zależne – przynajmniej na razie – od woli ekspertów krajowych. Krajowi specjaliści nie chcą podejmować badań, które zbliżyłyby nas do prawdy, ani nawet wypowiadać się, dlaczego nie chcą ich podjąć. Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest strach. Czy – a jeśli tak, to kto – wywiera na nich presję, skoro ryzykują nawet kompromitację w międzynarodowym świecie naukowym?

    Gdyby polska prokuratura i rząd dysponowały profesjonalną symulacją, z której np. wynikałoby, że samolot rozleciał się w wyniku eksplozji, wówczas Polska posiadałaby druzgocące argumenty na arenie międzynarodowej, by zażądać od Rosji zwrotu wraku i czarnych skrzynek. Dla rządu oczywiste byłoby wtedy wystąpienie o powołanie międzynarodowego zespołu biegłych w sprawie katastrofy smoleńskiej.
    ————————
    Całość: http://niezalezna.pl/28033-czy-rzadowi-eksperci-sa-zastraszeni

    *
  • Tu-154M nigdy nie zszedł poniżej 20 metrów! Tak więc samolot nigdy nie uderzył w brzozę!!!
    * * * * *
    Smoleńsk 2012. Bolesny bilans

    Ani polscy, ani zachodni eksperci nie zostali dopuszczeni do badania wraku. Nie badali nigdy lewego skrzydła, którego złamanie przez brzozę przedstawiono jako przyczynę upadku i katastrofy samolotu.

    1
    Zespół Parlamentarny udowodnił niezgodność z prawdą najważniejszych tez przedstawionych jako kluczowe ustalenia rosyjskiego raportu MAK i w większości przypadków powtórzonych jako kluczowe ustalenia raportu KBWLLP (tzw. komisji Millera, działającej pod bezpośrednim nadzorem premiera Donalda Tuska), a dotyczących przebiegu i przyczyn katastrofy.
    W szczególności Zespół ustalił, że ani polscy eksperci, ani eksperci Unii Europejskiej i USA nie zostali dopuszczeni do badania wraku samolotu, a przede wszystkim nie badali nigdy lewego skrzydła, którego złamanie przez brzozę przedstawiono jako przyczynę upadku i katastrofy samolotu. Nie badano też nigdy brzozy.

    Do dzisiaj minister Jerzy Miller i KBWLLP nie wyjaśnili, na jakiej podstawie stwierdzono, iż do tragedii doszło na skutek złamania skrzydła o brzozę.

    Zespół ustalił także, że nieprawdziwe i gołosłowne są tezy:
    - o rzekomych naciskach wywieranych przez Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego na załogę samolotu,
    - o rzekomych naciskach wywieranych przez Dowódcę Sił Powietrznych śp. gen. Andrzeja Błasika na załogę samolotu,
    - o rzekomej obecności śp. gen. Andrzeja Błasika w kokpicie samolotu,
    - o rzekomym podchodzeniu przez załogę samolotu do lądowania (w rzeczywistości załoga wykonywała manewr odchodzenia),
    - o rzekomym złamaniu lewego skrzydła Tu-154M nr 101 przez brzozę,
    - o rzekomych błędach pilotów mających być przyczyną katastrofy Tu-154M nr 101,
    - o rzekomym upadku w pozycji odwróconej całego samolotu, gdy w rzeczywistości dotyczy to jedynie części środkowej i tylnej, a część przednia upadła kołami do dołu.

    2
    Badania, eksperymenty i prace rekonstrukcyjne (m.in. odtworzenie kształtu samolotu na podstawie zdjęć z miejsca katastrofy) prowadzone przez ekspertów technicznych Zespołu pozwoliły ustalić, ujawnić i sprecyzować szereg faktów i okoliczności towarzyszących katastrofie, dzięki czemu mogli oni sformułować najbardziej prawdopodobną hipotezę wyjaśniającą przyczyny i przebieg katastrofy.

    (A) Ustalenia Zespołu prof. Kazimierza Nowaczyka (fizyka, wykładowcy University of Maryland), który badał zapisy zainstalowanych na Tu-154M amerykańskich urządzeń FMS (komputera pokładowego) i TAWS (systemu ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi):
    - na podstawie danych zawartych w systemach nawigacyjnych TAWS i FMS odczytanych przez zespoły ekspertów producenta Universal Avionics System w Redmont USA Zespół prof. Nowaczyka ustalił trajektorię pionową Tu-154M w ostatnich sekundach przed katastrofą. Z danych tych wynika, że samolot Tu-154M nigdy nie zszedł poniżej 20 metrów nad poziomem pasa lądowania, a katastrofa rozpoczęła się, gdy samolot odchodził na drugi krąg i wzniósł się do wysokości ok. 36 m n.p.p. Tak więc samolot nigdy nie uderzył w brzozę,
    - po minięciu rejonu brzozy rzekome zderzenie z którą wskazano w raportach MAK i KBWLLP jako bezpośrednią przyczynę sprawczą katastrofy, Tu-154M nr 101 leciał bez zmiany podstawowych parametrów trajektorii z kierunkiem magnetycznym 260,1 st. co najmniej do punktu odległego o 714 m od progu pasa, gdzie nastąpiły dwa wstrząsy, po czym zanikło zasilanie elektryczne i zamrożony został komputer pokładowy samolotu FMS, odnotowując wysokość oraz długość i szerokość geograficzną tego zdarzenia,
    - bezpośrednią przyczyną katastrofy były wspomniane wyżej dwa silne wstrząsy, których źródłem nie był mechanizm samolotu. Fakt wystąpienia wstrząsów i ich skalę Zespół prof. Nowaczyka ustalił na podstawie danych pochodzących z rejestratora parametrów lotu.

    (B) Ustalenia przedstawione przez prof. Wiesława Biniendę (inżyniera współpracującego z NASA i Federal Aviation Administration, członka licznych amerykańskich Grup Ekspertów ds. Badań Katastrof Lotniczych, dziekana Wydziału Inżynierii University of Akron w Ohio), a wynikające z przeprowadzonych przez niego eksperymentów, analiz i wyliczeń, w tym z przeprowadzonych za pomocą programu LsDyna3D na maszynach cyfrowych z równoległymi procesorami najnowszej generacji symulacji metodą iteracyjnych przybliżeń dynamicznych różnych możliwych wariantów uderzenia lewego skrzydła Tu-154M (w odległości od 3 do 7 metrów od końca skrzydła) w drzewo o średnicy 40 cm (na wysokości od 5 do 6 metrów nad ziemią):
    - skrzydło Tu-154M lecącego z taką prędkością, jak w dniu 10 kwietnia 2010 r., nie mogłoby zostać złamane przez drzewo o parametrach takich jak brzoza, zderzenie z którą wskazano w raportach MAK i KBWLLP jako bezpośrednią przyczynę sprawczą katastrofy,
    - skrzydło przecina drzewo o parametrach ww. brzozy niezależnie od wysokości uderzenia, orientacji samolotu i odległości miejsca uderzenia od końca skrzydła,
    - uderzenie w drzewo powoduje jedynie uszkodzenie krawędzi natarcia skrzydła, ale nie pogarsza istotnie ani właściwości nośnych skrzydła, ani stabilności samolotu, który w takiej kolizji mógłby utracić jedynie niewielkie fragmenty krawędzi natarcia skrzydła,
    - 10 kwietnia 2010 r. skrzydło samolotu Tu-154M nr 101 nie zostało złamane o brzozę rosnącą na podejściu do lotniska Smoleńsk Siewiernyj, a stwierdzona destrukcja lewego skrzydła samolotu miała inne przyczyny,
    - tak więc samolot Tu-154M nr 101 nie uderzył w brzozę i nie złamał o nią skrzydła. Uderzenie w brzozę nie mogło więc stać się przyczyną odwrócenia się, upadku i katastrofy samolotu oraz śmierci wszystkich pasażerów. Ta teza raportu MAK i KBWLLP została wykluczona także przez analizę trajektorii lotu, jak i przez analizę ekspertyzy Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa.
    (...)

    ———————————
    Całość: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120411&typ=po&id=po19.txt

    ^ ^ ^ ^ ^
  • @Zawisza 10:32:07 jesteś OSZUST !!!!
    "(...) (zwłoki nie noszą śladów oddziaływania temperatury) (...)"

    Koniec twojej bajeczki !!! Nie wierzę, że jesteś niedoinformowany bo wystarczy skorzystać z google by znaleźć wiele podobnych do tej poniżej, informacji.

    ""Zginęli od wstrząsu i oparzeń"
    Rosyjscy eksperci zakończyli już obdukcję ciał, które z miejsca katastrofy dotarły do Moskwy. - Obrażenia, jakie ponieśli wskazują, że zginęli na skutek silnego wstrząsu i oparzeń - donosi portal Life News, powołując się na jednego z lekarzy obecnego przy badaniach. Według niego, wiele ciał jest zwęglonych nawet w 50 proc. "

    http://www.tvn24.pl/12691,1651909,0,1,zgineli-od-wstrzasu-i-oparzen,wiadomosc.html

    Od jakiegoś czasu przyglądam się twoim komentarzom, w których co krok zaznaczasz, że na ciała nie działały wysokie temperatury.

    Albo przeproś wszystkich za swe kłamstwa albo się wynoś z NE siać dezinformację gdzie indziej !!!
  • @Rexturbo 23:34:08
    ZałącznikDoRaportuKncowego.pdf str 2/14
    Raport Koncowy - załącznik nr 4 Geometria zderzenia samolotu

    Nie wiem jak skopiować tą tabele ale stoi :
    wiersz4
    "Brzoza oderwanie fragmentu lewego skrzydła" (kolumny niektóre) :
    czas 06:41:02,8
    odległość od progu pasa 855
    kat przechylenia -2,5
    wysokość radiowa 6,2
    prędkosc 269
    przyspieszenie pioniwe 0,88 (lekkie opadanie)

    wiersz5
    "zmniejszenie obrotu wolantu - koniec próby utrzymania lotu bez przechyleń" (kolumny niektóre) :
    czas 06:41:04,5
    odległość od progu pasa 795
    kat przechylenia -90* (że niby wyliczony kąt)
    wysokość radiowa 15,6
    prędkosc 269
    przyspieszenie pioniwe 1,22 (lekkie wznszenie)

    w nawiasach komentaże skromne moje....

    no i w 1,7s prekrecił się 90 stopni

    a w 2,7 to się przekręcił o 120 stopni...

    ale aby przekręcił sie o 90 s to trzeba 3,3 s (dwa razy wiecej czasu),
    o tym że z lekkiego opadania tracąc skrzydło, przekrecając sie (dramatyczna utrata nosnosci) jest się w stanie zwiekszyć nośność (przyśpieszenie pionowe) do 1.22 to jest chyba rosyjski cud areodynamiki i dynamiki Amelina
    ale nawet jak by wszedł w ten feralny odcinek z nośnościa 1,22 to i tak po 1,3 - 1,4 s szurał by kikutem o ziemie i by sie zwalił

    Aby wykonał taki manewe tej beczki z wysokosci poczatkowej 6m i pochyleni gruntu 2% to w ten feralny odcinek musiał by wejsc z nośnością powyżej 1,5 , tyle że wtedy cudowna brzuska musiała by stać na skarpie, albo TU musiał by wylecieć z podziemnego tunelu przed brzuzka, bo z takim parametrem który skokowy przyrosnąc nie może i aby osiagnąc zadaną wartość.. dość długo by odziaływał wznoszaco na samolot, powodując ze ten nasz TU już dawno by był ponad brzóazką
    Czyli Raport sprzeczny sam ze sobą... ? ile oni kasy za to biorą
    Co do szybkiej beczki "śmakiej i owakiej",, to przynajmnie trzeba mieć wysokość ,lub w tym przypadku przyspieszenie pionowe powyżej 1,5... i to jest nie do przeskoczenia...
    Jak by w Smoleńsku rosły 40 metrowe brzózki to może nie było by problemu z mataczeniem, ale kto by pozwolił na takie brzózki na trasie podejscia do pasa,
    beczka nie jest ani szybka ani wolna tylko co najwyzej spowodowana momentem obrotowym nie równowagi : około 7 ton razy 11 metrów i ten momen obrotowy nie jest w stanie zbyt szybko obrócic takiego cięzkiego klamota o rozpietosci skrzydeł 38 metrów
    kwestia wyliczeń i tyle...
  • Eksplozja nastąpiła wewnątrz Tu-154
    ~~~
    Eksplozja nastąpiła wewnątrz Tu-154

    Sposób, w jaki została rozpruta powierzchnia kadłuba Tu-154, wskazuje, że w samolocie lecącym do Smoleńska nastąpił wybuch wewnętrzny. To – według naszych informacji – jeden z ważniejszych wniosków przełomowego raportu, jaki przygotował dr Grzegorz Szuladziński dla zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.

    Raport ma być ogłoszony w najbliższych dniach. Koncentruje się na zniszczeniach, jakim uległ Tu-154, i zawiera hipotetyczny przebieg ostatnich sekund lotu maszyny, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

    Pytany przez nas o zawartość raportu Antoni Macierewicz mówi: – Jeszcze nikt nie przedstawił analizy, która tak ściśle odpowiadałaby faktom.

    To był wybuch wewnętrzny

    Według informacji „Gazety Polskiej”, jeden z ważniejszych fragmentów analizy dr. Szuladzińskiego dotyczy mechaniki wybuchu i zniszczeń samolotu spowodowanych ogniem. Ta część raportu może mieć fundamentalne znaczenie dla wyjaśnienia sprawy katastrofy smoleńskiej.

    Autor opisuje różne rodzaje zniszczeń samolotu w zależności od źródła i charakteru pożaru po katastrofie. Zauważa m.in., że przy zapaleniu się paliwa np. podczas awaryjnego lądowania powstaje z reguły duży pożar, który skutkuje spaleniem, a przynajmniej nadpaleniem maszyny.

    Do innych zniszczeń doszłoby natomiast w przypadku detonacji bomby lub innego materiału wybuchowego poza statkiem powietrznym nad powierzchnią ziemi. Eksplozji takiej towarzyszyłoby natychmiastowe powstanie kuli ognia, której powierzchnia byłaby falą uderzeniową. Po rozszerzeniu się średnicy kuli fala ta oddzieliłaby się od niej, szybko niszcząc napotkane przedmioty – w związku z czym działanie samego ognia miałoby ograniczony zasięg.

    Inaczej wyglądałyby zniszczenia po wybuchu wewnątrz samolotu. Wówczas kula ognia, która powstała wraz z eksplozją, rozeszłaby się stopniowo po maszynie zgodnie z kształtem wnętrza – z pominięciem tych elementów konstrukcji, które oddzieliły się w wyniku wybuchu. Po rozerwaniu wraku odlatujące części zostałyby „omyte ogniem” i paliłyby się po upadku na ziemię. Kontaktu z ogniem nie miałyby zaś elementy oddalone lub osłonięte od źródła eksplozji.

    Rodzaj zniszczeń w Tu-154 – rozprucie powierzchni kadłuba oraz zasięg pożaru – wskazują właśnie na wybuch wewnętrzny. Oznacza to, że w samolocie, w którym zginął Lech Kaczyński, prawdopodobnie eksplodował materiał wybuchowy. Autor raportu wskazuje, że prawdziwości szokującej hipotezy o wybuchu wewnętrznym dowiodłaby ostatecznie analiza metalurgiczna śladów chemicznych na powierzchniach bezpośrednio dotkniętych eksplozją.

    Kim jest autor raportu?
    (...)

    ———
    Całość: http://niezalezna.pl/28194-eksplozja-nastapila-wewnatrz-tu-154

    * * *
  • @Andy-aandy 00:22:15
    Czytałem Twoje argumenty, bo były także skierowane do innych, ale nie zgadzam się z nimi. Znam budowę skrzydła Tu154 (i nie tylko) z racji mojego zawodu (turbiny są mocowane do skrzydeł). Akurat skrzydło Tu154 nie stawia najwyższych wymagań wytrzymałościowych - wlaśnie z powodu braku na nim napędów. Wykonane jest z kształtowników (cała konstrukcja kratownicowa) i blach (poszycie) z klasycznego stopu lotniczego Stop Al-5,6Zn-2,5Mg-1,6Cu (wg ASTM 7075-T6, a ruskie mają odpowiednik wg GOST). Natomiast ze stali chromowo-molibdenowej 0,35C-3,8Ni-1,7Cr-0,3Mo (wg ASTM 4130) wykonane są tylko elementy mocowania podwozia. Generalnie - najważniejszym wskaźnikiem materiałowym w budowie samolotu jest stosunek modułu Younga do gęstości. Stale wypadają w tym źle. Optymalne są ww. stopy aluminium oraz tytanu oraz ostatnio - kompozyty.
  • @Andy-aandy 11:09:57
    "Nie ma sensu twierdzenie, że po kolizji, która uszkodziła jedną trzecią skrzydła, samolot był zdolny wznieść się o 100 stóp"

    To jest bardzo niedokładne, można rzec przekłamane. Katastrofa jest zdarzeniem technicznym, więc trzeba dane techniczne analizować i cytować z najwyższym szacunkiem. Inaczej, z dyskusji robi się karczemna nawalanka. Chyba nie o to chodzi w blogowaniu. Wzniósł się nie o 30 m (100 stóp), a o kilkanaście. A dlaczego?
    Tutaj chodziło nie tylko o siłę nośną (z aerodynamiki), ale także o inne czynniki wpływające na wznoszenie.
    Tu154 wznosząc się ze wzrastającym ciągiem, już zaczął przyspieszać tuż przed krytyczną brzozą w momencie 40:59,5. Uderzenie zahamowało wzrost prędkości, ale ciąg ponad 80 % był wystarczający do kontynuacji wznoszenia w pierwszym zwoju beczki.
    Nie mogło i nie doszło, do utraty zdolności wznoszenia, bowiem wystąpiły dwa czynniki praktyczne wspomagające ruch w górę;
    - bezwładność ruchu masy, która już wcześniej rozpoczęła rozpędzać się w kierunku lekko skośnym w górę,
    - oraz efekt „ruchu rakiety” - a trywialnie - rzutu ukośnego.
    Jak wiadomo, lot rakiety nie potrzebuje siły nośnej. Ubytek masy w formie gazów wylotowych wystarcza do nadania kierunku rzutu - np. ruchu ukośnie w górę, a nawet pionowo. Więc z przyczyny wymienionych czynników, Tu154 nawet przy spadającej sile nośnej, był jeszcze przez krótki czas w fazie wznoszenia, która rozpoczęła się ok. 150 m przed krytyczną brzozą. Niski faktor dwuprzepływowości silnika Tu154, w jakimś stopniu zbliża go do zasady działania napędu rakietowego. Nieprzypadkowo jest to jeden z najszybszych samolotów pasażerskich. To starczyło tylko na krótko, za chwilę, ww. czynniki przy totalnym zakłóceniu aerodynamiki - przestały działać.
  • @normal 08:50:18
    Nie można bezkrytycznie opierać się na bzdurach zamieszczonych w raporcie KBWL, a Ty to właśnie czynisz. Dla mnie miarodajnym w miarę, - przy braku innych źródeł, są dane z instrumentów - i to przedstawiłem, a nie jakieś brednie w tabeli wypisane przez Millerowskiego półgłówka. Np. Czy Ty widzisz, że z wiersza 4 i 5 wynika, że samolot w czasie 1,7 s przeleciał 60 m!? Albo, z tabeli 4/14 - na dystansie 146 m (od punktu 5 do 9) obrócił się o 62,5 st., a po przeleceniu dalszych 18 m obrócił się aż o 25 st.?
    Ww. dane są sprzeczne i błędne, w ogóle nie warte analizowania. Skoro ktoś preparujący raport, nie potrafił przepisać/zinterpretować odczytów ze skrzynek, to nie można tych wypocin, np. OBLICZEŃ kąta Roll powyżej odczytanych 65 st., traktować jako prawdziwych i bezbłędnych.
  • @Andy-aandy 11:09:57
    Wybuch. Myślę, że ta hipoteza jest używana przez środowisko p. Macierewicza głównie dla sprowokowania - zainicjowania badań, o koniecznosci których pisałem w notkach http://rexturbo.nowyekran.pl/post/59528,czy-warto-wspierac-szefa-pan
    i
    http://rexturbo.nowyekran.pl/post/59805,wznowienie-badan-zamachu-w-smolensku
    Przy obecnym zastoju i braku perspektyw na jakiś przełom w podejściu do Smoleńska tej pieprzonej "naszej" władzy, konieczny jest ferment, z nawet najbardziej fantastycznymi pomysłami, aby świat/ktokolwiek zainteresował się sprawą. Jednak nie należy tracić z pola widzenia technicznych realiów, dla zrozumienia których, niestety, wymagane jest odpowiednie przygotowanie zawodowe.
  • @Erich Bullmann 14:35:20
    napisał:
    "i oswiadczam, ze to co mozna przeczytac w tym cytacie jest wierutna bzdura, ktora wymyslona zostala przez ludzi co to pisanego nie rozumieja!"


    Tawariszcz Bull... Bull... Bull...

    Czy nick "Bull" jest nową wersją słowa "bul" — pisanego przez tawariszcza Bul-Komuruskiego?
  • @Erich Bullmann 23:08:51
    Tawariszcz Bull... Bull... Bull...

    Czy nick "Bull" jest nową wersją słowa "bul" — pisanego przez tawariszcza Bul-Komuruskiego?

    ^ ^ ^

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej